Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Margery Williams Bianco, Aksamitny królik czy jak zabawki stają się prawdziwe: Prawdziwa książka o prawdziwym Króliku


Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Index książek > Przeczytaj o książce

Aksamitny królik czy jak zabawki stają się prawdziwe


    info

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Autor:
   Margery Williams Bianco
Wydawnictwo:
   Auditus
ISBN:
    978-83-924873-5-7
Rok wydania:
   2009
Liczba stron:
   44
Cena:
   30 zł
Kategoria:
   Literatura dziecięca i młodzieżowa

Ocena recenzenta:

10 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 2)

7 / 10



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Prawdziwa książka o prawdziwym Króliku


W filmie W chmurach zwolniony przed chwilą z pracy człowiek siedzi na krzesełku z Aksamitnym królikiem. – Znasz? – pyta George’a Clooney’a. – Tak, mocna rzecz. – pada odpowiedź. Bardzo prawdziwa.

Gdyby oznajmić przypadkowemu Anglosasowi, że The velveteen rabbit or how toys become real wydano w Polsce po raz pierwszy w 2009 r., na pewno powiedziałby coś w stylu „No way! Na co czekaliście przez te wszystkie lata?!”. Książka zyskała na Zachodzie status kultowej mniej więcej w roku pierwodruku – 1922, plasując się na półkach dziecięcych biblioteczek obok takich gwiazd jak Opowiastki Beatrix Potter czy Przygody Piotrusia Pana J. M. Barriego.

Wprawdzie pewien nieprzypadkowy Anglosas twierdził, że w chwili, gdy pozna się kucharza przestają smakować jego potrawy, to jednak warto choćby pobieżnie przestudiować biogram Pani Margery Williams. Jest to oczywiście obrzydliwy nawyk psychologizowania na sylwetce twórcy, który Nabokov pogardliwie określał mianem „zapraszania wiedeńskiej delegacji”, pozwala on jednak (nawyk, nie Nabokov) wyśledzić źródło smutku czy melancholii, poczucia straty, które osnuwają całą książkową rzeczywistość lekką, ale nierozerwalną mgiełką.

Jeśli chodzi o mistrzów smutku z pokoju dziecięcego, na pierwszym miejscu stawia się – co nie jest chyba dla nikogo zaskoczeniem – Jana Krzysztofa Andersena. We „wdzięcznej pamięci” rzadziej figuruje on jako „metafizysta”, choć zdecydowanie więcej uwagi poświęcał w swej twórczości metafizyce niż niewesołym zakończeniom; któż pamięta, że oryginalna mała syrenka nie walczy wcale o księcia, ale o nieśmiertelną duszę, którą zyska dopiero, gdy pokocha ją jakiś człowiek?

Trudno w tym miejscu nie uciec do cytatu: „Bycie PRAWDZIWYM nie zależy od tego, jak jesteś zrobiony [...]. To jest coś, co może ci się przytrafić. Staniesz się PRAWDZIWY, jeśli dziecko pokocha cię tak bardzo, że nie tylko będzie się tobą bawić, ale też NAPRAWDĘ cię kochać.” Dalszy fragment to już czysty wyciskacz łez. „Prawdziwy stajesz się dopiero wtedy, gdy już wykochano z ciebie większość sierści, gdy oczy ci wypadają i puszczają szwy, kiedy wyglądasz zupełnie żałośnie. Ale to jest bez znaczenia, bo skoro już jesteś Prawdziwy, to w oczach tego, kto cię kocha, nie możesz być brzydki. Brzydkim mogą cię nazwać tylko ci, którzy niczego nie pojmują”.

Nowela Mergery Williams opowiada o mieszkańcach dziecięcego pokoju, serca i wyobraźni – o zabawkach. To wielki literacki temat, który – co przekazuję, ale za prawdziwość nie ręczę – rozpoczął podobno w zachodnim świecie wspomniany już J. K. Andersen. Z tradycji tej wyrastają takie bajki jak chociażby Pinokio czy Plastusiowy pamiętnik.

Autorka Aksamitnego królika posługując się sztafażem budowanym wokół relacji dziecko-zabawka, skupia się na specyfice – nie bójmy się wielkich słów –  Miłości i Prawdy. Właśnie dlatego jej książka staje się kolejnym przykładem literatury „życiowo mądrej”, wyrastającej z życiowej mądrości oraz – nomen omen – dużo prawdziwszej niż większość tworzonych współcześnie „iluminatorów”. Co więcej, cały wic nie kończy się w chwili, gdy chłopiec „zakochuje królika prawie na śmierć”; to dopiero półmetek opowieści i prawdziwości. Mało jest bajek tak bezkompromisowych w swej powadze, choć przecież nie brak w niej żartów i szczęścia.

Fakt faktem – niezbywalne jest uczucie melancholii, kładące się bladym cieniem na całym tekście; ten ton bardzo dobrze uchwycono w tłumaczeniu, ale zapewne czułoby go się nawet słysząc Aksamitnego królika w nieznanym sobie języku. Jednak ta swoista minorowość nie jest nachalna, nie wynika też z fabuły książki, którą wieńczy bardzo zaskakujący, ale szczęśliwy, choć nie przecukrzony koniec. Warto sprawić sobie Aksamitnego królika chociażby tylko dla samych zdumień, które towarzyszą lekturze.

Warto poświęcić kilka słów ilustracjom; Bogu dzięki, że wydawca zdecydował się zachować oryginalne, autorstwa Williama Nicholsona, zamiast zatrudnić kogoś do narysowania kilku słodkich zabaweczek. Raz, że poczucie obcowania z klasyką wzrasta, dwa – są zapaleńcy, tacy jak niżej podpisana, którzy uważają, że w dziecięcym pokoju jest miejsce nie tylko na „historię” literatury, ale również ilustracji, która przecież wzbogaca wrażliwość dziecka nie gorzej niż słowa.

Ad rem – połączenie tuszu, kredek i akwareli, na które zdecydował się Nicholson, dało klimatyczny efekt, przywodzący trochę na myśl grafiki Tolkiena. Ilustracje są mocno indywidualne, dobrze współgrają z tekstem; momentami może nieco zatrważają silnym kontrastem czerwieni i błękitów, ale w połączeniu ze słowami sprawdzają się bardzo dobrze. Nie wyobrażam sobie w Aksamitnym króliku kolorystycznej dominanty z krainy majtkowego różu.

Ciepłe słowa należą się też wydawcy, który dołożył starań, by wydanie robiło jak najlepsze wrażenie. Kremowy papier, twarda oprawa, duża czcionka, delikatny króliczy deseń na początku i końcu książki, staranny druk tekstu i ilustracji – naprawdę przyjemnie patrzeć na tak dobrze wykonaną pracę. Można mieć pewność, że Aksamitny królik nie wylinieje po pierwszej , drugiej czy dziesiątej lekturze.

Na zakończenie dodam, że uwielbiam tłumaczenia, które pojawiają się całe lata po pierwszym wydaniu oryginału, a to z co najmniej trzech powodów; po pierwsze dlatego, że w końcu jest! Po drugie dlatego, że wzbogaca się w ten sposób zasób książek o dzieła, które przeszły próbę czasu obronną ręką (przynajmniej w założeniu), zaświadczając – cóż, o swojej prawdziwości. Po trzecie w końcu – dlatego, że takie tłumaczenia pozwalają lepiej zrozumieć inne teksty ze swojego kręgu kulturowego. Dlaczego w Shreku wróżkę – cokolwiek o niej sądzić – przywołuje upadająca na wizytówkę łza? Dlatego, że Margery Williams napisała kiedyś Aksamitnego królika.



Autor: Maria Nowakowska   Data: 21.08.2010



Zobacz komentarze do tej książki [
Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
0]

    autor

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Margery Williams Bianco

Autorka Aksamitnego Królika


Margery Williams Bianco – urodziła się 22 lipca 1881, pisarka, znana szczególnie ze swej twórczości adresowanej do dzieci. Pisaniem zajmowała się profesjonalnie od 19 roku życia, blask sławy opromienił ją na dobre w wieku 41, po publikacji Aksamitnego Królika.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos