![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Mozart. Portret geniusza
Zrozumieć artystę jako człowiekaLektura Mozart. Portret geniusza tak naprawdę została opracowana przez Michaela Schroetera, bliskiego współpracownika Norberta Eliasa, czyli autora wszystkich rękopisów, maszynopisów i taśm z nagraniami na temat kompozytora, na podstawie których ten pierwszy stworzył całość, niestety pozbawioną (w założeniu Eliasa miały być cztery) dwóch rozdziałów dotyczących ostatnich 10-ciu lat życia artysty. Ten okres zawiera kluczowe epizody, które wpłynęły na poczucie Mozarta jako człowieka. Wzmianki na ten temat przewijają się przez karty tego fascynującego i odkrywczego studium. Jednak nie dowiadujemy się czy silniejsza od postępującej choroby była pogłębiająca się frustracja spowodowana spadającą popularnością i osamotnieniem.
Każdy wie jak trudne jest zrozumienie muzyki klasycznej, bo przecież ta płynie prosto z serca i jest przełożeniem emocji kompozytora na dźwięki wydobywane z instrumentu. Więcej dowiemy się o muzyce Mozarta, poznając samą postać geniusza epoki klasycyzmu przede wszystkim w aspekcie społecznym. Autor w sposób rzetelny walczy w swoim dziele wręcz o to, że zrozumienie Amadeo jako artysty nie może się obejść bez zrozumienia go jako człowieka. Elias przedstawia gruntownie warunki społeczne panujące w ówczesnej Europie, hierarchiczny podział na dworską arystokrację i drobnomieszczaństwo. Był to okres, kiedy kanony muzyczne opierały się na guście tej pierwszej warstwy, a muzycy zatrudniani jako rzemieślnicy mieli z tegoż względu mniej swobody w swojej twórczości. Mozart przedstawiony jest zarówno od strony fizycznej jak i psychicznej, ale przede wszystkim w kontekście socjologicznym. Elias opowiada o cudowności dziecka, które w wieku pięciu lat komponowało, umiało grać na skrzypcach i klawikordzie (protoplasta fortepianu), a przed ukończeniem 6-ciu odbył swoją pierwszą podróż koncertową do Monachium. Mało, kto wie, że Wolfgang do dziesiątego roku życia nienawidził czystego dźwięku trąbki! Miał za to bardzo wyczulony zmysł muzyczny i niezwykłą pamięć. Poznając jego dzieciństwo doznajemy zdziwienia nad zmiennością gustów ówczesnej arystokracji. Cudowne dziecko w żadnym mieście nigdy nie zaznało popularności dłuższej niż przez kilka tygodni. Powrót w to samo miejsce nie wzbudzał już wśród mieszkańców takich emocji jak pierwsza wizyta rodziny Mozartów. Elias silnie zaznacza, że talent artysty nie rozkwitłby gdyby nie silna ręka jego nauczyciela, czyli…ojca. Do 20-go roku życia syna, Leopold Mozart pracował nad nim niemal jak "rzeźbiarz nad rzeźbą - nad "cudownym dzieckiem", którym jak często powtarzał, Bóg obdarzył go w swej łaskawości i które być może w jego niestrudzonej pracy, nie stałoby się tym, czym było". Ojciec niestrudzenie towarzyszył w podróżach syna, trzymając pieczę nad jego finansami, koncertami i nad każdą życiową decyzją. W przytaczanych listach objawia się jeszcze trwająca podczas pobytu w Wiedniu (po opuszczeniu rodzinnego Salzburga w 1781r. i rzuceniu posady dworskiego organisty u księcia-arcybiskupa Colloredo) zależność od zdania ojca wypływająca z szacunku i głębokiej miłości. Nie bez przyczyny, gdyż ten poświęcił całą swoją wiedzę w rozwój Amadeo i żył z poczuciem lęku przed roztropnością syna, choć z drugiej strony ufał jego - nie tylko muzycznej - dojrzałości. Od strony socjologicznej Mozart jawi się jako paradoksalna osobowość starającą się zdobyć uznanie wśród arystokracji, czyli jedynych możliwych na owe czasy pracodawców przy jednocześnie silnej wobec niej arogancji wypływającej ze świadomości swojej wartości jako człowieka, wynikającej z jego wyjątkowego talentu. To silne poczucie godności przy braku szacunku ze strony arcybiskupa Salzburga zmusiło Mozarta do pozostania w Wiedniu (pracował tam nad operą Idomeneo). Posada dworskiego organisty, choć pewna i nieźle płatna nigdy nie pozwoliłaby mu rozwinąć skrzydeł i stworzyć dzieł swojego życia. Poza analizą osobowości kompozytora autor książki skrupulatnie kreśli obyczaje, stosunki społeczne, czyli relacje pomiędzy szlachtą a mieszczanami a także znikome możliwości podniesienia statusu społecznego, czego rodzinie Mozartów się nie udało. Z siłą osobowości, brakiem ogłady, niską, acz świadomą kulturą osobistą, sprośnym poczuciem humoru, miesza się marzenie o odnalezieniu należnego mu w społeczeństwie miejsca, zdobyciu sławy a przede wszystkim szacunku przy jednoczesnym jego braku wobec ludzi, od których tak bardzo musiał być zależny. W tym tkwi największa niesprawiedliwość czasów Mozarta. W XVIII wieku rola muzyki była odmienna niż obecnie, śledzimy na kartach książki rozwój wolnego rynku muzycznego, który w owym czasie był jeszcze w powijakach. Widoczny jest tu konflikt między możliwościami handlu muzyką (subskrypcje, płatne koncerty dla anonimowych gości) a potrzebą przejścia geniusza z roli artysty rzemieślnika do "wolnego" artysty i uniezależnienia się od kaprysów i gustów dworów. Niestety czasów w pełni rozwiniętego "wolnego rynku", których doczekał się urodzony 14 lat później inny legendarny kompozytor, Ludwig van Beethoven, Mozart nie dożył. Pisząc muzykę na zamówienie musiał dać upust umiejętnościom sublimacyjnych, by okiełznać swoje emocje w ramy muzyczne. O tym jest najtrudniejszy rozdział aktu I zatytułowany "artysta w człowieku". Zrozumienie niektórych fragmentów omawiających procesy twórcze może przyprawić o ból głowy nawet dla obytych z ponadprzeciętnym słownictwem. Trudno się ustosunkować wobec tej części książki, gdyż problemowi ogarnięcia przez czytelnika sensu analizy autora przeciwstawia się jego freudowska wiedza i wnikliwość tematu. Pomimo tego, iż pozostałość książki jest o wiele łatwiejsza w pojęciu całej problematyki, nie zwalnia nas to jednak ze skupienia uwagi nad całością realiów XVIII w. Twarda oprawa z wygrawerowanym białymi literami tytułem Mozart, otulona w chroniącą ją okładkę z portretem mistrza wraz z odkrywczą i rzetelnie opracowaną zawartością czynią z tytułu Norberta Eliasa (przede wszystkim dla fanów muzyki i wielbicieli tego typu literatury) cenny nabytek zarówno dla intelektu jak i dla półki. Irytujący jednak pozostaje powtarzający się fakt zmiany tytułów polskich wydań literatury obcojęzycznej. Czyżby zastąpienie wymownych słów z socjologii na portret było podyktowane obawą przed zniechęceniem się czytelnika wobec nazewnictwa i próbą podjęcia lektury? Książka z serii Fortuna i fatum nie zawęża się tylko do sportretowania samej postaci kompozytora, ale jest wyjaśnieniem złożoności jako osoby (talentu i osobowości), jego twórczości i panujących warunków obyczajowych i społecznych. To książka o fenomenie i braku jego zrozumienia za życia. Żal, że tak często artysta doceniany był wiele lat po śmierci, a sam umierał w ubóstwie i w chorobie. Zobacz komentarze do tej książki [5]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||