![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Od kwietnia, do kwietnia
Irlandzkie odnowienie, brytyjska zazdrośćW marcu do rąk czytelników trafił wybór tekstów jednego z najbardziej uznanych poetów z kręgu anglojęzycznego. Wydany nakładem Biura Literackiego tom „Od kwietnia do kwietnia” jest prezentacją dorobku Michaela Longleya, twórcy już od bez mała czterdziestu lat zajmującego ciepłą posadkę na wyspiarskim poetyckim panteonie. Prezentacja jego twórczości zebrana w wydany przez wrocławskie biuro tom, jest być może nie obszerna, lecz niezwykle istotna. Bogata twórczość Longleya niewiele miała szans by dotrzeć do polskiego odbiorcy, publikowana była bowiem zaledwie w dwóch książkowych odsłonach, dosyć już zresztą odległych czasowo od współczesności. Pierwsza obszerna prezentacja poezji Longleya miała miejsce w roku 1983, za sprawą antologii przygotowanej i zredagowanej – co nikogo nie powinno zaskoczyć - przez Piotra Sommera. „Antologia nowej poezji brytyjskiej” pewnie dla wielu, a również i dla mnie, była pierwszym zetknięciem się ze współczesną poezją angielską spoza kręgu „przykurzonych” klasyków w rodzaju Yeatsa czy Audena, przybliżała teksty dwudziestu trzech pisarzy, min. Douglasa Dunna, Johna Fullera, Seamusa Heaneya, Dereka Mahona, Briana Pattena czy Michaela Longleya właśnie, w tłumaczeniach Sommera, Bohdana Zadury i Jarosława Andersa. Kolejną odsłoną był liczący jedynie 68 stron tomik „Lodziarz z Lisburn Road”. „Od kwietnia do kwietnia” jest więc najpełniejszą jak dotychczas prezentacją pisarstwa irlandzkiego klasyka i choćby z tego właśnie względu, lekturą obowiązkową dla wszystkich czy to studiujących literaturę angielską, czy po prostu fascynujących się współczesną poezją. Dobrze będzie uzupełnić lekturę tomu historyczno-literackim wstępem pióra Sommera, rozpoczynającym wyżej wspomnianą antologię z 1983 roku. Jest to niezawodny przewodnik na drodze dalszych literackich poszukiwań, zarysowujący nurty dwudziestowiecznej poezji brytyjskiej; przewodnik będący niezastąpionym źródłem odniesienia dla tekstów poety z Belfastu. Longley, jeden ze stałych uczestników legendarnych literackich spotkań Philipa Hobsbauma (wykładającego literaturę angielską na Queen’s Unversity), jednym tchem wymieniany jest obok najważniejszych poetów Ulsteru – Seamusa Heaneya, Dereka Mahona i Jamesa Simmonsa. Właśnie w tym kręgu ukształtowały się najważniejsze poetyckie debiuty lat 60, na które skostniały Londyn oblewany zatęchłymi wodami Tamizy, przez całe lata 60 i 70 łypał zazdrosnym oczkiem. Literackim „elitom” angielskiej stolicy nie pozostało nic więcej niż przyglądanie się prowincji, której wszak wstyd nawet zazdrościć. Longley jak i inni doskonale z owej „prowincjonalności” zdawał sobie sprawę, czerpiąc ze swobodą i radością z dobrodziejstwa lokalnego kolorytu. Odsyłam tutaj do posłowia Sommera, który świetnie obrazuje ową fascynację oraz niemalże natrętną potrzebę niekończącego się wyliczania elementów najbliższej rzeczywistości: przedmiotów, krajobrazu czy też - znajomych ludzi. Poezja Michaela Longleya jest z jednej strony bardzo „swojska”, z drugiej - poprzez użycie bardzo klasycznych form wiersza (pisarz podobno już na studiach znany był z niezwykłej łatwości i swobody posługiwania się licznymi klasycznymi formami), a także czegoś co nazwałabym mitologiczną, epicką wyobraźnią, staje się wielowymiarowa i wbrew swej pozornej prostocie, wbrew językowi nieskomplikowanemu - jest pobudzającym, niepokojącym agregatem ascetycznego rozmachu. Topografia zarysowująca się w tych tekstach może być odczytywana w kategoriach zarówno irlandzkości, od czego Ulsterczycy nigdy się nie odcinali, ale kontekst „irlandzki” bardzo łatwo jest odstawić na plan dalszy, tak jak w przypadku tekstów takich jak „Wyspa”, „Miasto Widmo” czy „Loamshire”. Działa to również doskonale w drugą stronę – tekst o oczywistej konotacji mitologicznej („Kirke”) stać się może w mgnieniu oka opowieścią na wskroś rodzimą, „brzegi mej wyspy” brzegami Irlandii. Wszystko tu jest nienachlane, stonowane, wysmakowane, a nawet takie tematy jak wojna, które w zasadzie powinny zagotować poetycką krew autora pochodzącego z kraju nieustannie wstrząsanego bezsensownymi konfliktami o fanatycznym, sekciarskim podłożu, są obecne w tej poezji bardzo subtelnie, nie czyniąc z niej politycznego narzędzia (co często kierowane było wobec Ulsterczyków w formie zarzutu o nie wystarczające zaangażowanie się w ważkie sprawy polityczne). Longley nie dał się upolitycznić i chwała mu za to. Nie pozostał jednak obojętny, a teksty pokroju „Kindertotenlieder”, winny zaspokoić krwawy głód wszystkich spragnionych politycznych manifestów: Nie może być piosenek dla umarłych dzieci
W pobliżu obłąkanego koła eksplozji,
Gdzie się rozszczepia styczna rykoszetu,
Żadnych piosenek dla dzieci, co zostały
Moimi lokatorami bez granic, odciskami palców
Na wszystkim, śladami zębów na tym i na tamtym. U Longleya pokojowym manifestem może być zarówno osadzony w mitologicznych realiach wiersz „Zawieszenie broni”, jak i konfesyjny, wydaje się – osobisty liryk „Rany”. Wojna jednak, czy konflikt zbrojny per se, pojawiać się będzie tutaj rzadko, nigdy wulgarnie, nigdy ostentacyjnie, czyli nie tak jakby chcieli tego rewolucjoniści zarówno z jednej jak i z drugiej strony barykady. Poezja pozostaje poezją. „Od kwietnia do kwietnia” powinno znaleźć się na półce każdego czytelnika chcącego poznać bliżej historię współczesnej poezji, niezależnie od kwestii literackich gustów. Tym, których klasycyzująca forma wiersza odstręcza i sprawia, że czytanie staje się niemozliwe oczywiście nie namawiam do stawiania Longleya na siłę obok futurystów czy nowojorczyków. Niemniej zachęcałabym do szybkiej lekturki, mającej na celu pobieżne cele literacko-poznawcze. Szukających tzw. „polskich punktów odniesienia” być może zachęcę, porównując poezję Longleya i ten wszechogarniający, a jednocześnie przesiąknięty lirycznym duchem, racjonalizujący spokój do twórczości Herberta, aczkolwiek ostrzegam, że jest to prawdopodobnie skojarzenie bardzo osobiste – być może mylne. (Dobra okazja by sprawdzić). Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||