Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Małgorzata Musierowicz, Wanda Ottenbreit, Książka o Hani: Spokojnie toczące się jabłko


Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Index książek > Przeczytaj o książce

Książka o Hani


    info

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Autor:
   Małgorzata Musierowicz, Wanda Ottenbreit
Wydawnictwo:
   Akapit Press
ISBN:
   978-83-60773-95-6
Rok wydania:
   2010
Liczba stron:
   198
Cena:
   25 zł
Kategoria:
   Literatura dziecięca i młodzieżowa

Ocena recenzenta:

8 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 0)

Brak



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Spokojnie toczące się jabłko


Recenzję Książki o Hani Wandy Ottenbreit zacznę zdaniem, które otwiera przedmowę Małgorzaty Musierowicz: Habent sua fata libelli. Mają swoje przeznaczenie książki, by pozostać wiernym składni łacińskiej. I w rzeczy samej, trudno się z tym nie zgodzić, choć można różnie to rozumieć. Czy mowa o losie książki? O jej perypetiach historycznych, peregrynacjach między bibliotekami i czytelnikami? Czy może chodzi o przeznaczenie tej właśnie książki konkretnej osobie? O drugim przypadku pisze pani Zuzanna Orlińska na stronie „Kiedy byłam mała” [http://www.kiedybylammala.art.pl], poświęcając zakładkę „TEJ Książce” – Królowej Soli Irmelin Sandman Lilius. Przyjrzyjmy się definicji: „TĘ książkę można znać na pamięć albo tylko mgliście przypominać sobie jakiś nastrój, scenę czy uczucie. Z TĄ książką można się nie rozstawać całe życie, lub przeciwnie, można utracić ją bardzo wcześnie i nigdy więcej nie trafić na jej ślad. Bez znaczenia czy jest to baśń, powieść czy tom wierszy, ważne jest wspólne dla wszystkich, którzy takową w życiu mieli, poczucie, że to właśnie TA książka. TE książki najczęściej nie należą do klasycznego kanonu lektur. Są wznawiane rzadko lub wcale.” Dokładnie taką samą sytuację opisuje Małgorzata Musierowicz, odnosząc się do Książki o Hani. Dlaczego z kolei ja o tym piszę? Przede wszystkim dlatego, że recenzując wspomniany tytuł czuję radość pomieszaną z rodzajem dyskretnego skrępowania. Radość wynika z faktu, że pani Musierowicz szczęśliwie odnalazła się ze swoją książką, po latach i prawie wbrew prawdopodobieństwu. Domyślam się, że musiało towarzyszyć temu uczucie niesamowitego spełnienia i satysfakcji. Jednak, jak zauważa zresztą pod koniec swego tekstu pani Orlińska, zachwyt TĄ książką jest nieprzekładalny, jest to unikatowa emocja; pozostali czytelnicy mogą nie tylko TEGO oczarowania nie podzielać, ale nawet zupełnie go nie rozumieć. Siedzę więc nad Książką o Hani jak w saloniku kociarza, który pokazuje mi zdjęcia swojego ulubieńca, „perły w koronie gatunku”, a ja mogę tylko powiedzieć, że mam do czynienia z sympatycznym z wyglądu kotem.

Książka o Hani składa się z dwóch części: z podróży z Dużym Bratem i z Małym Braciszkiem. Towarzyszy im kawalkada postaci drugoplanowych, od raka i rozbójników, przez plemię czczące bożka Maggi, po bohatera wielkiego formatu – słonia z gumy. Obie części oparte są na motywie magicznej wędrówki, opisanej jednak z takim realizmem, że gotowi jesteśmy uwierzyć, że nie ma nic bardziej zwyczajnego niż przejechanie dżungli i pustyni na dmuchanym słoniu. A skoro już mowa o rzeczach wielkich – wielkim plusem książki jest zawarty w niej ładunek ciepła, podbudowany właściwie zupełnym brakiem przemocy. Trudno doszukać się tutaj grozy czy nieszczęścia, nawet płaczący wielbłąd smutny jest niejako z przyzwyczajenia i wyboru – po prostu lubi wszystkim się zamartwiać. Jest od tego jeden wyjątek, dający początek całej książce; oto do domu wraca Duży Brat, któremu w szpitalu ucięto nogę. Sprowadza to na dom Hani atmosferę smutku i przygnębienia; dziewczynka, chcąc znaleźć wyjście z sytuacji, pyta Dużego Brata, czy nie zna kogoś naprawdę starego, kogo mogłaby się zapytać gdzie można znaleźć zgubione szczęście. Wtedy Brat przynosi jej… krasnoludka, który oznajmia, że skoro szczęście wyniosło się z domu, to należy poszukać go w szerokim świecie. Nazajutrz Hania z Dużym Bratem wyruszają na podróż, podczas której odwiedzą jaskinię, księżyc i szklaną górę, poznają rozbójników, księżniczkę i pewną postać, która przywróci rodzinie szczęście. Książka… napisana jest z dużą kulturą literacką, Wanda Ottenbreit dba o czystość i bogactwo języka. Od czasu do czasu można trafić w tekście na poetyckie passusy, takie jak ten: „Gwiazdy z bliska wyglądały bardzo ładnie. Wszystkie były mocno przybite do nieba, żeby nie spadły. Czasem jednak zdarzyło się, że któryś gwóźdź wypadł. Wtedy gwiazda spadała na ziemię, a ludzie mówili prędko jakieś życzenie. Takie życzenie zawsze się spełniało. Musiał je spełnić pan Twardowski, który siedział na księżycu. Za karę. Za to, że nie wbił nowego gwoździa i gwiazda spadła.” Dodatkową ozdobą książki są ilustracje Małgorzaty Musierowicz; wielkie to szczęście móc po latach zilustrować ukochaną książkę z dzieciństwa, w dodatku cudem odnalezioną. W akwarelach autorki Jeżycjady widać tę radość, przewija się ona w żywych, rozsłonecznionych kolorach. Skoro tyle jest zalet, czemu nie poddałam się w pełni urokowi Książki o Hani? Bo zasnęłam. Parokrotnie zdarzało mi się zasnąć nad jej okładkami. Nie jest to może największy z zarzutów, jednak takie okoliczności lektury o czymś świadczą. Uważam, że książka pani Ottenbreit jest świetnym wyborem dla nieco młodszych dzieci, na czytanie przy lampce w łóżku, dla osób o łagodnym temperamencie; inaczej jej spokojny rytm, mimo mnogości przygód i perypetii, może wydać się nieco zbyt powolny. Warto jednak sięgnąć po ten tytuł, gdy zmęczymy się kalejdoskopem teraźniejszości i będziemy szukać wyciszenia w przesuwających się między palcami krągłych koralikach spokojnej bajki.



Autor: Maria Nowakowska   Data: 08.06.2011



Zobacz komentarze do tej książki [
Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
0]

    autor

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Małgorzata Musierowicz

Nie tylko Jeżycjada


Autorka ta znana jest prawdopodobnie każdej zaczytanej marzycielce (cykl Jeżycjady) i - już mniej świadomie - każdemu dziecku, które wychowało się w latach 80-tych na "Poczytaj mi, mamo" (Co mam, Rybka, Boję się, Kredki).




Wanda Ottenbreit

Matematyka baśni


Wanda Ottenbreit zapisała się w historii na dwóch, zdawałoby się bardzo odległych kartach - matematyki i literatury dziecięcej.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos