Index książek > Przeczytaj o książce

Dzienniki (Zeszyty podróżne 1)


    info
Autor:
   Edward Stachura
Wydawnictwo:
   Iskry
ISBN:
   9788324401420
Rok wydania:
   2010
Liczba stron:
   327
Cena:
   40 zł
Kategoria:
   Inne

Ocena recenzenta:

8 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 0)

Brak



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Takie Jego wędrowanie


   Lektura „Dzienników – Zeszytów Podróżnych” Edwarda Stachury nie jest, jak by się mogło wydawać, sprawą łatwą. Długo zmagałam się z materią słowa zanim dotarłam do ostatniej kropki, z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze, niektóre fragmenty notatek zaciekawiały do tego stopnia, że po przeczytaniu trzeba było wrócić i przyjrzeć się temu, co miał do powiedzenia autor, ponownie i w większym skupieniu, a po drugie, po dłuższym czasie dokładnej wiwisekcji duszy i umysłu Stachury, opanowywały mnie dziwne, często przygnębiające odczucia. Z tego też względu ochota na dalszą podróż przy boku chmurnego wagabundy czasami gasła, ale zawsze prędzej czy później wracała, niosąc oprócz wyżej wspomnianych doświadczeń, radość i fascynację.

   W Zeszytach znalazły się przede wszystkim luźne zapiski na tematy związane zarówno z prozaicznymi czynnościami dnia codziennego, jak i dywagacjami literackimi (najczęściej o  własnej twórczości i kolegów po piórze, wydawców, redaktorów gazet, w których Stachura zamieszczał swoje teksty). Stad też odnosi się wrażenie, że te dwa składniki  - proza życia i jego duchowy, metafizyczny wymiar, czy mówiąc inaczej, życie Steda i jego  pasja pisania, stanowiły integralną całość, uzupełniały się bez dwóch zdań. Już na drugiej stronie Dzienników konstatacja ta zostaje potwierdzona takim oto zdaniem: ”Przyszedł. Siedział chłopak koło dziewczyny na ławce i widziałem, że nie bardzo wie, co powiedzieć” (…) Potem ten chłopak odwiązał sobie sznurowadła od butów. Po chwili znowu się schylił i zawiązał zpowrotem. Męczył się chłopak”, a kilka stron dalej przeczytamy „(…) kiedy pusto się zrobiło, ludzie wylegli i księża poszli i wszyscy, i pusta była ogromna cała katedra, wtedy wyszedłem ostatni wyniosłem ze sobą na dwór [---] tę wielką pustkę, tę ogromną pustą katedrę, tę całą pustkę przeniosłem w piersiach …” Tak odczuwać może poeta, szukający w każdej sytuacji głębi, kolorów, nastroju, ktoś kto mocno przeżywa rzeczywistość i później przelewa swoje emocje na papier. Wszystkie tym podobne zapiski definiują także wrażliwość Stachury, wielką, nieprzeciętną, prowadzącą go na wyżyny estetycznych uczuć artystycznych, ale i w ciemne doliny, z których w ciągu całego życia musiał wielokrotnie szukać wyjścia. Światło przychodziło niepodziewanie,  przynosiły je nagłe olśnienia przyrodą, ludzi, daną sytuacją czy myślą : „Ależ spokój! Płaskowyże, andyjskie uspokojenie. Absolutne przeświadczenie. Niesamowita łagodność, do której zawsze, jak sięgnę pamięcią tęskniłem”, i tak samo niespodziewanie gasło : ”Około 21.00 huragan, cyklon straszliwego, rozdzierającego smutku”. Takie przykłady można by mnożyć. Pośród balansowania między zachwytem, a lękiem, radością i zupełną rozpaczą znajdziemy w Zeszytach mnóstwo celnych myśli, perełek, wypowiedzianych przez autora od tak sobie podczas jazy pociągiem, spaceru czy rozmowy. Są to dłuższe refleksje, snujące się łagodnie, balsamicznie, bądź płynące wartkim potokiem słów, krótkich, czasem urywanych zdań.  A prawie każda z nich, czasem dopiero po głębszej analizie, jawi się jako majstersztyk pod względem literackim.  Należy tutaj zwrócić uwagę na fakt, iż pisarz był prawdziwym homo viator, wiecznie w drodze, z gitarą i plecakiem wędrował przez świat, obserwując i poznając nowych ludzi. Idziemy więc za nim przez rożne miasta Polski, ale i  za granicę -  choćby do Meksyku, Brukseli, Damaszku, Oslo.  Każda z tych wypraw rozpisana jest przez Stachurę w sposób zwięzły, ale z dużą dozą uczucia i dokładnością, polegającą na przytaczaniu ważnych rozmów, opisie wyjątkowych miejsc i swoich wrażeniach z pobytu. Pojawiają się także krótkie informacje historyczne na temat miast, zabytków i obyczajów żyjącej tam ludności : „Maloula. Niebieskie domy przylepione do skał. W skalach groty, w których kiedyś mieszkała ludność. Mężczyzna mógł się ożenić dopiero wtedy, kiedy wykuł własną grotę.”. Można wiec w tych opisach znaleźć trochę sentymentalizmu i  elementy krajoznawcze przez co autor zapisków jawi się jako poeta i reporter, rejestrujący czułym na piękno okiem otaczający go świat.

  Każda karta tego niezwykłego dziennika zapisana jest uczuciem i szczerością. Poeta odkrywa się niemalże do końca w bardzo intymnych i wzruszających a często wręcz zatrważających wypowiedziach na temat swojej osoby. Cierpienia duszy  przegniatały go i prowadziły, jak wiadomo do całkowitej depersonalizacji, a w rezultacie do zagłady. Dzienniki przybliżają tę nieustanną mękę, ale i postawę człowieka walczącego mimo wszystko, do bólu i do łez, w głębi serca bardzo dobrego, wrażliwego na drugiego człowieka. Te z pozoru luźne zapiski najlepiej przedstawiają rzeczywiste życia Stachury, łącząc się w kilku kontrapunktach, powoli układają w jedną całość. Kolejny tom zapisków będzie obejmował lata 1973-1979, dopełni całości i zamknie okres literackiej aktywności Stachury.



Autor: Anna Nogaj   Data: 02.07.2011



Zobacz komentarze do tej książki [0]

    fragment

Jak olśnienie przyszło mi do głowy, że wieczność, żeby być czyms pięknym, cudownie pięknym i cudownie dobrym - musi mieć początek, musi się skądś, jakoś tam zacząć. Na przykład ode mnie!

    autor
Edward Stachura

Buntownik i wagabunda



Mówiono o nim James Dean, Sted, outsider. Prawdziwy homo viator, ciągle w drodze, w poszukiwaniu siebie, człowieka,  wartości. Zbyt wrażliwy, poraniony życiem, altruista. Skłócony ze światem, ucieka w rzeczywistość wędrowania i muzyki, zamykając swoje życie w dźwiękach gitary oraz strofach własnych wierszy i piosenek.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos