Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Tadeusz Konwicki, Ostatni dzień lata: Scenariusze po wojnie


Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Index książek > Przeczytaj o książce

Ostatni dzień lata


    info

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Autor:
   Tadeusz Konwicki
Wydawnictwo:
   Iskry
ISBN:
   brak
Rok wydania:
   1973
Liczba stron:
   297
Cena:
   0 zł
Kategoria:
   Inne

Ocena recenzenta:

7 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 0)

Brak



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Scenariusze po wojnie


Czytanie scenariuszy wydaje się czynnością niezobowiązującą, w sam raz na wakacje. Spodziewamy się rozstrzelonego druku, krótkich tekstów. W pociągu można przejrzeć jeden, na łące/plaży/działce drugi. Są właściwie wstępem do sztuki właściwej, filmu. Brak im tej tradycji, która pozwala dramatom funkcjonować niezależnie od sceny. Cóż, kiedy po lekturze wspartej fotosami z poszczególnych realizacji przychodzi ochota zobaczyć jednak efekt pracy reżyserskiej. W ten sposób niewinne podczytywanie kończy się godzinami spędzonymi przed ekranem. A na ekranie młodzi Jan Machulski, Andrzej Łapicki, Gustaw Holoubek, Maja Komorowska, Marta Lipińska… A w czołówce Tadeusz Konwicki.

„Ostatni dzień lata” to tytuł filmu, którym Konwicki wkradł się do historii polskiej kinematografii jako reżyser. Tak również zatytułowany jest zbiór jego scenariuszy filmowych z lat 50. i 60., jedna z niewielu książek tego autora, które zostały wydane mimo cenzury (Wydawnictwo Iskry, Warszawa, 1973). Te teksty (pierwsze scenariusze w dorobku autora, pisane zanim powstały bardziej chyba dziś znane filmy: „Kronika wypadków miłosnych”, „Dolina Issy”, „Lawa”) stanowią swoisty dokument tamtych czasów, pozwalają odkryć spójność filmowo-literackiej twórczości Konwickiego oraz zobaczyć warsztat filmowca, za którego kinem autorskim stoją równie autorskie, bardzo specyficzne scenariusze.

Na książkę składa się sześć tekstów: „Zimowy zmierzch”, „Ostatni dzień lata”, „Zaduszki”, „Salto”, „Matura” i „Jak daleko stąd, jak blisko”. W bardzo różnym stopniu odpowiadają one dzisiejszym ustandaryzowanym formatom scenariusza filmowego. Konwickiego nie krępowały określone czcionki, wielkości marginesów czy przepisowa ilość tekstu na stronie, które wyznaczają dziś zasady pracy scenarzysty. Tylko w tytułowym utworze autor konsekwentnie trzyma się pisania dialogów z wyraźnym podziałem na role, tylko tutaj znajdziemy także bardzo szczegółowe opisy kolejnych kadrów: zbliżeń, plenerów, nawet ruchu kamery. Konwicki wspiera się technicznym żargonem filmowca. „Ostatni dzień lata” jest właściwie tekstem gotowym do realizacji. Trudno powiedzieć to samo o pozostałych. Jeszcze w „Jak daleko stąd, jak blisko” można trafić na szczątkowe dialogi zapisane w formie scenariusza. Dominuje jednak swobodniejsza narracja, bardziej rozbudowane opisy sytuacji, postaci, miejsc. Do tego należy dodać swoistą dla Konwickiego wizyjność i oniryczność, rozchwianą chronologię i strukturę przyczynowo-skutkową, przedkładanie obrazu nad słowo jako środka wyrazu artystycznego w filmie. W efekcie czytamy teksty, które uderzają zapadającymi w pamięci obrazami, choć trudno wyobrazić je sobie na ekranie. Nie dziwi już , że to właśnie Konwicki poważył się na filmową realizację „Dziadów” Mickiewicza – skoro potrafił zrealizować swoje niefilmowe scenariusze, dlaczego miałoby mu się nie udać z niescenicznymi (jak długo mniemano) dramatami?

Nie należy jednak przesadzać z odmawianiem tym scenariuszom cech typowych dla swojego gatunku. Niezależnie od tego, jak nieoczekiwane byłyby kolejne sceny, autor zawsze precyzyjnie opisuje rzeczywistość, w którą wrzuca swoich bohaterów. Zdaje się ciągle operować okiem kamery, opisuje co w tej chwili można przez nią dostrzec, jest czuły na odległości, ostrość obrazu, rekwizyty, gesty, usytuowanie przestrzenne postaci. Kolejne utwory są bardzo stabilne estetycznie, gwarantują, że widz czy czytelnik wejdzie w kreowany świat. Nawet jeżeli w trakcie prowadzenia narracji Konwicki porzuca ciągłe rejestrowanie zachowań bohaterów, to na początku każdego z tekstów pozwala bardzo szczegółowo poznać tego, kto będzie przewodnikiem po kilkudziesięciu stronicowej historii. Zabiegi te sprawiają, że wyobraźnia zaczyna pracować jak wprawny operator kamery. Intuicyjnie zbliżamy się do postaci i się od niej oddalamy, słuchamy jej słów wpatrując się w poruszające się usta albo czujemy, że głos dochodzi z offu.

Zebrane w tomie teksty łączy więcej niż tylko autorska intencja filmowej realizacji. Znajdziemy w nich osoby, miejsca, tematy i sposoby ich ujęcia typowe dla tego etapu twórczości Tadeusza Konwickiego. W powojennej Polsce spotykają się ludzie obarczeni doświadczeniem okupacji i walki w partyzantce, nieufni wobec świata, zagubieni, z trudem układający sobie życie w cieniu duchów przeszłości. Nikt tu nie jest wygranym. Łynda z „Zimowego zmierzchu” dożywa swoich dni na stanowisku kolejarza w małym miasteczku, wierny swoim przedwojennym ideałom komunistycznym, za które przyszło mu spędzić parę lat w więzieniu w latach 30., nie korzysta z dobrodziejstw socjalistycznego państwa. Michał („Zaduszki”), niegdyś w partyzantce, teraz nie potrafi przejść ulicą bez uczucia strachu. Kowalski z „Salta” włóczy się po świecie, okłamując siebie i innych, opowiadając alternatywne wersje własnej biografii. Historia ludzka i polityka splatają się w węzeł nie do rozplątania. Bohaterowie „Ostatniego dnia lata” spotykają się na bezimiennej plaży, sami także pozostają bez imienia, a jednak w tym archetypicznym, choć skromnym Edenie nie są w stanie być tylko kobietą i mężczyzną. Jemu nic się w życiu nie udało, jest gotowy zacząć tu i teraz, pod niebem, które co chwilę przecina odrzutowiec, budowanie swojego życia. Ona jednak wciąż czeka na innego, którego kochała przed wojną, odmawia sobie szczęścia, jedyne, na co jest w stanie się zdecydować, to podróż późniejszym pociągiem.

„A co to jest wojna? To moja młodość. To tak, jak odrabianie lekcji, chodzenie na wagary, gra w piłkę nożną, słuchanie słowika wieczorem, pierwszy przypływ pożądania” – mówi bohater „Jak daleko stąd, jak blisko”. Sam Konwicki pod koniec wojny brał udział w powstaniu wileńskim jako członek Ósmej Brygady AK, potem także uczestniczył w antybolszewickim partyzantce. Postaci z jego scenariuszy nie mogą zapomnieć tych doświadczeń. Michał i Wala („Zaduszki”) wyjeżdżają na weekend, aby spędzić pierwsze naprawdę wspólne chwile. Zamiast oddać się tej sytuacji zarówno w nocy, w łóżku, jak i w ciągu dnia, na spacerze, który ma ich ukryć przed niechcianymi obserwatorami, wracają do czasów wojny, kiedy to stali po przeciwnych stronach. On widział śmierć dziewczyny, którą całował w nadziei na ciąg dalszy chwilowego szczęścia; ożenił się z najpiękniejszą z kobiet w partyzantce, której jednak nie zdołał pokochać. Ona czuje się winna za śmierć chłopca, który dla niej zdradził kolegów z czasów wojny. Nie są w stanie połączyć swoich historii wiarą, że „wszystko będzie dobrze”.

Ten dramat nieprzystosowania Konwicki rozpisuje na role kobiece i męskie. Głównymi bohaterami są mężczyźni. Zgorzkniali, smutni, zastraszeni. Niezdolni do odwagi koniecznej, aby żyć – aby żyć z kobietą w szczególności. Spragnieni miłości, delikatni. Snują się po małych, dawniej żydowskich miasteczkach, doświadczając kolejnych porażek w potyczkach ze światem. To oni szamoczą się w konfrontacji z przeszłością. Kobiety cierpią nie mniej, ale w ich zachowaniu jest więcej zdecydowania, chłodu i spokoju. One wybierają – niektóre przeszłość, jak bohaterka „Ostatniego dnia lata”, inne (zasadnicza większość) – teraźniejszość i przyszłość. Są surowe dla mężczyzn, którzy nie są w stanie dogonić rzeczywistości, którym brak może odwagi, aby zaryzykować raz jeszcze i postawić na szali wspomnienia, potrafią być bezlitosne dla przegranych. Żona Łyndy, wbrew zawziętości męża, przyjmuje syna, który wraca z dziewczyną w ciąży. Czerwonowłosa Celina z „Matury” nie zwraca uwagi na Kazia, któremu tytułowy egzamin uniemożliwia walkę na froncie, oddaje się za to bezwstydnie temu, który świętuje zwycięstwo.

Niezależnie od tego, ile siły mają do stawiania czoła rzeczywistości poszczególni bohaterowie, wszyscy szukają ciepła ludzkiego ciała. Spełnienie znajdują w miłości, cielesnym zespoleniu, choć nader często jest ono krótkotrwałe. Jak mantra pojawiają się w scenariuszach czerwone włosy kobiet. Sposób przedstawiania ludzkiej bliskości przekonuje do stylu Konwickiego. Jeżeli mogą męczyć unoszący się w powietrzu „miedzianowłosy Żyd”, ciągłe przenikanie się planów teraźniejszości i przeszłości, jawy i snu, prawdy i przywidzenia, to jednak chyba tylko w tej onirycznej rzeczywistości jest miejsce na zmysłową cielesność miłości w pokoju z lustrami, w których odbija się wojenna pożoga, rozpinanej bluzki, dotykania nagiego ciała. To także te fragmenty, które mimo wszystko może lepiej czytać niż oglądać. Reszta wybrzmiewa pełniej w zestawieniu z filmem, który porządkuje wizyjne obrazy ze scenariuszy, ukonkretnia świat przedstawiony, sprawia, że szybciej rozpoznajemy bohaterów i skuteczniej wydobywamy sens kolejnych scen. Kiedyś do filharmonii chodziło się z własnym zestawem nut, co pozwalało zapewne świadomiej odbierać sztukę - wiekowa już książeczka Konwickiego pozwala obserwować jak film przystaje do wyjściowego materiału literackiego, śledzić decyzje reżyserskie i skłania do zastanowienia się: a jak ja bym to zrobiła?



Autor: Aleksandra Wiśniewska   Data: 12.09.2011



Zobacz komentarze do tej książki [
Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
0]

    autor

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Tadeusz Konwicki

Warszawiak z Wileńszczyzny


Pisarz, scenarzysta, reżyser. Urodził się w 1926 w Nowej Wilejce na Wileńszczyźnie, chodził do Gimnazjum im. Zygmunta Augusta w Wilnie. Do kraju dzieciństwa wracał wielokrotnie w swoich utworach, traktując go jako przestrzeń dojrzewania, wtajemniczania i utraconego szczęścia. Zanim jednak napisał „cykl wileński” („Dziurę w niebie”, „Kronikę wypadków miłosnych”, „Zwierzoczłekoupiora”, „Bohinia”) przeżył wojnę, zdał konspiracyjną maturę, wziął udział w powstaniu wileńskim jako członek Ósmej Brygady AK, zaangażował się w antybolszewicką walkę partyzancką, po wojnie zaś rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim i Warszawskim i szybko zaangażował się w pracę w czasopiśmie „Odrodzenie”, wraz z którym przeniósł się do Warszawy w 1947 roku. Mieszka tu do dziś, a Pałac Kultury i Nauki należy do stałych elementów scenografii w jego twórczości.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos