![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Lek na lęk
Potwór zwany wyobraźniąJaki jest lek na lęk? Czytelnicy zbioru Kazimierza Kyrcza Jr. i Łukasza Radeckiego (w których gościnnie wystąpił także Łukasz Orbitowski) być może nie udzielą odpowiedzi na to pytanie po lekturze, ale gdyby ich zapytać „czym może być lęk?” - wówczas odpowiedzą z łatwością. Bo autorzy świetnie czytają we współczesnej duszy społeczeństwa i w swoich opowiadaniach z łatwością ukazują grozę drzemiącą podskórnie w trzewiach dzisiejszych miast. Jak choćby w opowiadaniu Burza mózgów traktującym o grupie kreatywnych pracującej po nocach nad nową kampanią reklamową… Ten zbiorek jest prawdziwym „półkownikiem” – oczekiwał kilka lat na pojawienie się na rynku – z różnych przyczyn. Pomijając to, co nieistotne, warto zwrócić uwagę, że dzięki tej przymusowej poczekalni utwory zostały dopracowane wręcz do perfekcji. A przy okazji, znacznie różnią się od tych, które Kazimierz Kyrcz pisywał w duecie z innymi pisarzami. Gdy wrócimy do zbiorów tworzonych wspólnie z Robertem Cichowlasem czy Dawidem Kainem, zanurzymy się w światy pełne grozy, ale także wszechogarniającego, groteskowego humoru, jakbyśmy zaglądali w krzywe zwierciadło. Tym razem jednak dominują minorowe, mroczne nastroje i atmosfera beznadziei. To labirynt światów, w którym spotykają się ludzie, zjawy i demony nawiązujący do tradycji horroru „romantycznego”, gotyckiego, a jednocześnie zręcznie wpisany w popkulturę. Cóż, jest tu także humor, ale gorzki i jakby pełen pesymizmu. Wspomniałem o obecności Łukasza Orbitowskiego. Otwierające zbiór opowiadanie pt. Dobre rady Doroty powstało przy jego współudziale. Autor Nadchodzi zredagował także kończącą zbiór nowelę Roszada, która jest praktycznie minipowieścią. Można zresztą odczuć Panałukaszową obecność w większości tekstów – a może to tylko autosugestia czytelnicza? Mamy jednak do czynienia z galerią postaci dość silnie kojarzących się z opowieściami Orbitowskiego – szczególnie tymi z pierwszych zbiorów autorskich. Degeneraci, przedstawiciele półświatka, menele – w Leku na lęk spotkamy ich wielu. Na osobną uwagę zasługuje język opowiadań – chwilami dosadny, a momentami liryczny, mocno przenikający tkankę społeczeństwa. Bohaterowie utworów są nam boleśnie wręcz bliscy – ta bolesność wynika z losu, jaki im wyznaczyli niekiedy okrutni autorzy. Ale cóż – takie lajf, bejbe... Postanowiłem zakończyć recenzję nietypowo, gdyż poprosiłem jednego z autorów książki, by odpowiedział na pytanie zawarte we wstępie - jaki jest lek na lęk? Kazimierz Kyrcz Jr postanowił na nie odpowiedzieć: "Najlepszym lekiem na lęk jest uświadomienie sobie, że większość strachów, jakie nas ścigają i przygniatają do ziemi, rodzi się w naszej wyobraźni. Lubimy wyolbrzymiać zagrożenia, nadawać im gargantuicznych rozmiarów, tymczasem często wystarczy odrobina przezorności, by uniknąć zła przez małe czy nawet duże "zet"".
Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||