![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Fabryka muchołapek
Gdy historia zaczyna żyć własnym życiemProces, do którego nigdy nie doszło, spotkania niemożliwe, bo łączące w jedną różne czasoprzestrzenie, a także opowiadanie o bolesnej historii Holocaustu na nowo i to innym niż tradycyjnie językiem – oto trzy najważniejsze obszary zainteresowań Andrzeja Barta, nad którymi pochylił się w Fabryce Muchołapek, niepokojącej i zapadającej na długo w pamięć książce-eksperymencie. Powtarzanym do bólu banałem jest stwierdzenie, że ocena dawno już minionych wydarzeń, zachowań i decyzji nie jest łatwa. Napisano już o tym wiele, ciągle podkreślając niemożność wiernego odtworzenia poszczególnych sytuacji czy zmiennych i niejednoznacznych okoliczności, wysłuchania wszystkich świadków oraz przedstawienia dowodów w niezniszczonej, nienaruszonej i wolnej od manipulacji postaci. Szczególnie trudne pod tym względem wydaje się zatem spoglądanie na wydarzenia, o których pamięć noszą wyłącznie przedstawiciele odchodzących pokoleń. Niezwykle ciekawe panaceum na te wszystkie bolączki badaczy przeszłych dni oferuje nam Andrzej Bart. W swej Fabryce Muchołapek, powieści, która w 2009 roku dotarła do finału literackiej nagrody Nike, doprowadza on do spotkania i dyfuzji dwóch światów: minionego i współczesnego, a tym samym pozwala historii uciąć sobie z teraźniejszością intrygującą, choć niełatwą pogawędkę. Jednak czego dokładnie może dotyczyć rozmowa tych dwóch Dam? Na procesie znanego z okrucieństwa Chaima Mordechaja Rumkowskiego, przewodniczącego Judenratu w łódzkim getcie, pojawia się tłum. Zeznają m. in. Janusz Korczak, Lucille Eichengreen czy Dawid Rubinowicz. Wśród osób zgromadzonych na widowni bądź korytarzu prowadzącym do sali rozpraw wskazać można także siostry Franza Kafki, czy też najbliższych podsądnego – jego żonę, Reginę, i adoptowanego przez Rumkowskich syna. Obraz ten wydaje w pewnym stopniu prawdopodobny, wszakże wiele podobnych procesów dotyczących zbrodni wojennych zostało przeprowadzonych. Ten jednak do nich z jednej prostej przyczyny nie należy. To proces widmo, rozprawa duchów, obrady zjaw. Sąd nad Rumkowskim stanowi barwne i ciekawe rozwiązanie problemu, jakim jest poszukiwanie nowego sposobu mówienia o przeszłości. Z jednej strony bowiem, podobnie jak Tworki Marka Bieńczyka, Fabryka… jest próbą przywrócenia pamięci o tragicznych wydarzenia z okresu wojny i okupacji oraz nadania im nowego, nieco uwolnionego od mchu patosu i śniedzi martyrologii, znaczenia. Z drugiej – to artystyczne poszukiwanie nowego języka traktującego o tej tematyce. Jeśli więc Bieńczyk znalazł klucz (a może nawet iście złodziejski wytrych?) do historii – list z przeszłości, który staje się łącznikiem dwóch światów, Bart po prostu scalił je, pozwolił na ich oniryczną interakcję, a dzięki ich zbliżeniu zaczął tłumaczyć przeszłość teraźniejszości. Czy ten czasoprzestrzenny eksperyment zastosowany w książce Andrzeja Barta może zrównoważyć pewne jej niedoskonałości – mocno szarpaną konstrukcję Fabryki… i swoisty chaos narracji, która składa się nie tylko z opowieści sprawozdawców, fragmentów autentycznych pamiętników, esejów i zapisków, ale także wybranych wersów szekspirowskich tragedii? Wierzę, że tak. Książka pozwala bowiem zapomnianej już historii odżyć i oddać niebagatelnie ważny głos w swej własnej sprawie. I chociaż wykreowana w utworze postać literata oznajmia Nie chciałem tego słuchać z obawy, że jak to u mnie zwykle bywa, historie zaczną żyć własnym życiem, sam Bart daje historii swobodę działania, a tym samym idzie o krok dalej od swego bohatera. Tę odwagę, a więc pokonanie obaw swego alter ego (bo kimże innym może być łódzki literat?), zdecydowanie warto docenić. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||