Index książek > Przeczytaj o książce

13 Ran


    info
Autor:
   Graham Masterton, Anna Klejzerowicz, Edward Lee, Kazimierz Kyrcz Jr., Magdalena Maria Kałużyńska, Łukasz Radecki, Robert Cichowlas, Jack Ketchum
Wydawnictwo:
   Replika
ISBN:
   978-83-7674-209-0
Rok wydania:
   2012
Liczba stron:
   376
Cena:
   34 zł
Kategoria:
   Horror

Ocena recenzenta:

7 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 0)

Brak



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

13 Ran


Patrząc na drogę jaką przeszła Replika od czasu wydania „11 Cięć” można odnieść wrażenie, że jest to droga konsekwentna i utarta. „11 Cięć” było dopiero formą zapoznania się czytelnika z taką formułą, „15 Blizn” pokazało tendencję zwyżkową przy doborze tekstów jak i pisarzy, jak jest w przypadku „13 Ran”? Ano właśnie pół na pół moim zdaniem.

Zacznę może od okładki. Moim zdaniem okładka jest bardzo ważnym elementem każdej książki, bo w większości przypadków stanowi jedyny graficzny element całego wydawnictwa. Nie zgadzam się z opiniami niektórych, że najważniejsza jest treść, tytuł lub cokolwiek innego. Okładka ma nas przede wszystkim zachęcić do sięgnięcia po daną powieść, podpowiedzieć, co może znajdować się w środku, naprowadzić na rzeczy które nas zainteresują a najlepiej zaintrygują. Rozumiem, że wydawca „13 Ran”, chciał zachować ciągłość serii, ten sam charakter i tak dalej, ale moim zdaniem ta okładka jest najsłabszą pośród tych trzech wspólnych pozycji. Razi sztampowość i b – klasowość w złym tego słowa znaczeniu.

Co do napisów reklamujących to wydawnictwo: „Najlepsi z najlepszych. Najbardziej rozpoznawalni. Utalentowani i doskonale przygotowani do tego, by zaintrygować i przestraszyć” lub: „Poważnie was zranią” już po lekturze można mieć zastrzeżenia.

 

Jack Ketchum „Silniejszy”

Jack Ketchum od dawna jest moim faworytem jeśli chodzi o współczesnych twórców grozy, lubię go zarówno jako autora bezkompromisowej jatki – „Poza Sezonem” lub „Prawo do życia”, jak i bardziej stonowanych tekstów – „Rudy”. W opowiadaniu pod tytułem „Silniejszy” mamy ukazany ulubiony wątek pisarza jakim jest problem przemocy domowej, przemocy wobec kobiet czy w końcu przemocy jako takiej w ogóle. Mamy tutaj ciekawie poprowadzoną narrację, wiarygodne retrospekcje głównego bohatera i jego mocne, złożone odczucia. Czyta się to naprawdę nieźle, choć sam pomysł jest troszkę wtórny. Najgorszym mankamentem tego opowiadania jest według. mnie jego przewidywalność i zakończenie, na którym się po prostu zawiodłem oczekując trochę więcej po tak wybitnym pisarzu. Kolejnym minusem było to, że prawie cały czas opowiadanie kojarzyło mi się z „Dolores ClaiborneStephena Kinga. Nie wiem czy miał to być celowy zabieg Ketchuma, jako odwołanie się do twórczości Kinga, czy po prostu sama tematyka i sceneria sama to wymusiła.

Robert Cichowlas i Kazimierz Kyrcz Jr. „Pragnienie”

Powiem szczerze, byłem bardzo ciekaw tego opowiadania. Raz, że było pisane w duecie, dwa, że już sam tytuł mnie zaintrygował. Pierwsze co mi przyszło na myśl to opowiadanie wampiryczne. Bardzo dużą role odgrywa tu samo wprowadzenie do tekstu jak i oniryczny nastrój całego tekstu. Główną zaletą „Pragnienia” jest jego lekkość w sensie narracji, postaci są ciekawie i dobrze nakreślone, aż mamy chęć dowiedzieć się co będzie dalej. Panowie utrafili tu w czuły punkt każdego mężczyzny jakim jest postać demonicznej Andżeli, kobiety która jest spełnieniem marzeń każdego mężczyzny, w tym głównego bohatera. In plus jest też sam motyw nawiedzonego domu, który wyszedł panom bardzo ciekawie i zgrabnie.

Edward Lee „Pan Kadłubek”

Bardzo życzyłem sobie by opowiadanie tego autora było najjaśniejszym punktem całego zbioru i nie zawiodłem się. Tekst jest tak odjechany i absurdalny, że aż ociera się o granice człowieczeństwa i tematów tabu. Jak zdążyliśmy się już przyzwyczaić, w prozie Edwarda Lee wszelkie granice dobrego smaku i wyobraźni są konsekwentnie łamane, ale często ma to głębszy wydźwięk, pisarz często chce wydobyć z mroku najgorsze patologie, dziwactwa i dewiacje i przedstawić je czytelnikom, wywlekając przy tym ich najobrzydliwsze aspekty i konsekwencje. Pomysł sam w sobie jest absurdalny, chory do granic możliwości i przesiąknięty pierwotnym złem, które po prostu tu się czuje. Tu nie ma zmiłuj, wchodzisz na własną odpowiedzialność, nie ma litości, Lee nie bierze jeńców. Celowo nie podaję tu więcej szczegółów jeśli chodzi o samą tematykę tekstu i jego bohaterów, by gorąco zachęcić Was do zapoznania się z tym fragmentem tej osobliwej twórczości mistrza ekstremy, jakim jest Amerykanin. I jeszcze jedno: opowiadanie to było nominowane do nagrody Brama Stokera w 1994 roku i moim zdaniem w pełni na to zasługiwało. Szkoda, że stało się inaczej.

Rob Kayman „Wszyscy nieświęci”

Pierwsze niejasności: „Najlepsi z najlepszych, najbardziej rozpoznawalni. Utalentowani…” Nie wiem kim jest Rob Kayman, bo nigdy nie miałem z nim do czynienia, także rozpoznawalny nie jest. Czy najlepszy z najlepszych i utalentowany? Do tego zaraz dojdziemy. Intryguje mnie notka: „Autor wychowany na prozie Edwarda Lee, Jamesa Herberta i Grahama Mastertona”. Mało znam osób wychowanych na twórczości Lee, właściwie żadnej, rozumiem, że autor jest albo obcokrajowcem albo sprowadzał teksty Lee ze Stanów jako nastolatek… Musi być też nie lada gwiazdą, żeby już pisać powieść sądząc, że tułanie się po portalach grozy, e-zinach, czasopismach to nic dobrego i zbędnego.

Sam tekst jest wręcz karykaturą karykatury jeśli tak mogę to określić. Zero pomysłu, drewniani bohaterowie, kiczowaty język i nic więcej. Czuć tu wyraźnie zamysł, by w formie przerosnąć samego Edwarda Lee, niestety nie udało się to ani w formie ani w treści. Mało tego, umieszczenie tego opowiadania zaraz po „Panu Kadłubku” to chyba jakiś niesmaczny żart. Na minus działa też to, że nie mamy tu praktycznie żadnego normalnego bohatera. Wszyscy są dewiantami, pogrążającymi się w masturbacji i chorym seksie. Najbardziej razi to, że autor chcąc stworzyć naprawdę gęstą i dziwaczną atmosferę, sięgnął tylko do powtarzających się w kółko „epitetów”, a nie po nastrój i budowanie napięcia. Do tego „tragiczne” zakończenie nijak mające się do tekstu.

Carlton Mellick III „Uszatek”

Długo czekaliśmy na debiut tego pisarza w naszym kraju w formie drukowanej, bo wcześniej ukazało się jego opowiadanie w formie elektronicznej w którymś numerze e-zinu „Grabarz polski”.

Na plus działa tu na pewno surrealistyczny klimat. Jest dziwnie, mroczno. Postać głównej bohaterki jest bardzo rzetelnie przedstawiona, dzięki czemu możemy doskonale wczuć się w duszną atmosferę opowiadania. Sama historia jest dosyć prosta i banalna, ale ukazana w takiej formie, że od pierwszych linijek tekstu czytelnik jest zaintrygowany i onieśmielony samym już pomysłem. Jeszcze lepiej jest z wykonaniem i warsztatem. To bardzo klimatyczny tekst, stonowany ale w żadnym przypadku nie nudny czy wyprany z emocji. Sam miałem nadzieję na bardziej wyrazisty i dziwaczny debiut autora w naszym kraju, ale i tak jest nieźle.

Stefan Darda „Opowiem Ci mroczną historię”

Proza Stefana Dardy to swego rodzaju fenomen w naszym kraju. Na próżno szukać innego pisarza spod znaku powiedzmy to, szeroko pojętego horroru, który z taką lekkością pióra przenosi nas w świat swoich fantazji. Jego styl jest bardzo łatwo rozpoznawalny i oryginalny. Byłem bardzo ciekaw tego opowiadania. Sam pomysł jest całkiem niezły, historia w miarę ciekawa i wciągająca. Jest tutaj podwójna narracja, są retrospekcje, jest aura niesamowitości i niedopowiedzeń. Wszystko bardzo dobrze skrojone i okraszone przekonującym językiem i dialogami. Jedyne czego mi tu zabrakło to dynamiki i bardziej przekonywającego zakończenia.

Graham Masterton „Mechanik”

To najlepszy tekst Mastertona jaki czytałem od bardzo długiego czasu. Po fatalnym według mnie „Korzeniu Wszelkiego Zła” w „15 bliznach” przyszedł czas na nagrodę. Opowiadanie jest proste i wyraziste, ale pod żadnym względem nie wtórne. Tekst oczywiście zawiera połączenie erotyki z grozą, jak to zwykle u Mastertona bywa. Tym razem dostajemy ukłon bardziej skierowany w gusta męskich czytelników. Połączenie damskiego ciała w kombinezonie roboczym ze smarem, łańcuchami i częściami samochodowymi zawsze daje piorunujący efekt. Mamy tu demona, mamy mroczny rytuał, lecz tym razem pisarz zagrał bardziej niedopowiedzeniami, co jest oczywiście zaletą tego tekstu. Przekonało mnie nawet zakończenie. Powiem jedno: Mastertona w takiej formie i z takimi pomysłami kupuję bez dwóch zdań.

Aleksandra Zielińska „Lipiec w Coyoacan”

Mnie osobiście nie przekonał ten tekst z wielu powodów. Po pierwsze: jak dla mnie za duży jest tu miszmasz wszystkiego, wątków, postaci, nie można się połapać co jest realne a co nie. Po drugie: opowiadanie jest zbyt surrealistyczne jak na rasowy horror przystało. Po trzecie: język, który został tu zastosowany, po krótkim czasie nuży i irytuje, przynajmniej mnie. Postaci do mnie nie trafiły. To opowiadanie przypomina mi styl Morta Castle, ale wierzcie mi, w moich słowach to nie komplement. Mam nadzieję, że będzie lepiej.

Anna Klejzerowicz „Kulka”

Do tego opowiadania po wcześniejszym tekście podchodziłem naprawdę sceptycznie, powiem więcej, byłem wręcz uprzedzony. Styl pisania naszych pań jest naprawdę bardzo charakterystyczny, oryginalny ale nie każdemu może on przypaść do gustu. Czytając, od razu zauważa się dobrą narrację, świetnie stworzone postaci i nastrój. Pisarka bardzo umiejętnie przeszła od infantylnego klimatu do nastroju grozy, niepewności i zagrożenia. Sam styl pani Klejzerowicz bardzo przypomina mi sposób pisania Stefana Dardy, ale nie jest to zarzut jako taki. Klejzerowicz wychodzi z tego obronną ręką. Jestem pod wrażeniem. Od wielu osób słyszałem zarzut, bądź czytałem w innych recenzjach, że sam pomysł tytułowej kulki jest prostacki i dziecinny, z czym się absolutnie nie zgadzam. Myślę, że przedmiot ten, należy traktować bardziej uniwersalnie i metaforycznie. Takie same skutki głównemu bohaterowi mógł przynieść np. zgubny nałóg, któremu poświęcił się bez reszty. Na pochwałę zasługują też przekonywające dialogi.

Rick Hautala „Kwiaty na wietrze”

Nie miałem wcześniej styczności z twórczością tego pisarza, ale słyszałem o niej wiele dobrego. Ucieszył więc mnie fakt, że w końcu pojawia się nazwisko mało znane w Polsce, a prawdopodobnie zasługujące na to. „Kwiaty na wietrze” to opowiadanie napisane w starym dobrym stylu ghost story, które od razu skojarzyło mi się ze stylem Ramseya Campbella. Mamy tu ładny język, ciekawy retro klimat oraz atmosferę niepokoju, niewyjaśnionej tajemnicy. Mnie to opowiadanie przypadło do gustu z wielu powodów, przede wszystkim urzekła mnie ta językowa elegancja i atmosfera melancholii. Końcówka ładnie zarysowana, oby więcej takich perełek.

Łukasz Radecki „Imperium robali”

Opowiadanie to napisane jest sprawnie, ciekawie i nowatorsko. To co na pewno zasługuje na uwagę to ponury klimat i chora niepokojąca aura tego tekstu. Postaci nakreślone są interesująco, oryginalna jest też sama historia, ale tak jak w opowiadaniu Zielińskiej tematyka nijak nie przypadła mi do gustu. Bloki, dresiarze i ich narkotykowe zwidy to nie jest to co lubię, mało tego coraz mniej zaczyna podobać mi się, że w tą stronę zmierza nieuchronnie polski horror. Jest tu kilka scen które na pewno zapadną czytelnikowi w pamięć, m.in. scena z chłopcem i kotkiem. Na pochwałę zasługuje też innowacyjne potraktowanie wątku przemocy i tego jak wpływa na nasze życie, innych i samego głównego bohatera.

Jonathan Maberry „ Duch z Greenbriar”

Opowiadanie umieszczone w uniwersum świata i postaci Sherlocka Holmesa. Napisane błyskotliwie, dopieszczonym językiem i z dbałością o szczegóły. Tego tekstu nie powstydziłby się sam Sir Arthur Conan Doyle. Na zwrócenie uwagi zasługują doskonałe dialogi i dbałość o tło historyczne. Jednak cały czas miałem wrażenie, że opowiadanie to nie pasuje do tego zbioru, bo mało tu jest grozy, prawie w ogóle , więcej niesamowitości i suspensu. Można umieścić je w przedziale ghost story lub opowieści niesamowitych, co zresztą czynię, ale horrorem ma naprawdę mało wspólnego i to jest właściwie jedyny zarzut, jako taki.

Magdalena Maria Kałużyńska „Niosący światło”

Sam pomysł na opowiadanie całkiem niezły plus rzetelny warsztat. Mamy tu niebanalną historię, psychopatycznego mordercę i zaskakujące zwroty akcji. Wszystko to w polskich realiach i podlane surrealistycznym sosem. Mimo to ciężko mi było dobrnąć do końca. Postaci do mnie nie przemawiały, a szczególnie irytowały dialogi dwóch policjantów prowadzących sprawę „Artysty”. Autorka nie ustrzegła się też błędów, które powinny być wyeliminowane przez korektę ( np. podjechanie pod dom psychopaty KILKUDZIESIĘCIU radiowozów…, szok, jak na polskie realia). Całość ratuje dosyć interesujące i zaskakujące zakończenie.

Podsumowując: z trzynastu tytułowych ran wyłowiłbym zadane mi dwie (oczywiście Lee i Masterton). Z tekstów które mi się podobały i do mnie trafiły cztery (duet Cichowlas i Kyrcz, Hautala, Klejzerowicz, Darda), pięć przeciętnych ale przyzwoitych tekstów (Mellick III, Zielińska, Meberry, Radecki, Kałużyńska) oraz dwa rozczarowania (Ketchum i Kayman). Niestety jestem zdania, że antologia ta nie dorównała swojej poprzedniczce. Pierwsze opowiadania zdecydowanie lepiej trafiały w moje gusta, niż te w części środkowej i zamykające zbiór. Dużym plusem jak zawsze jest fakt zróżnicowania tematyki i ekspresyjności utworów, czytaj: każdy znajdzie tu coś dla siebie. I może o to chodziło?

 



Autor: Paweł Kosztyło   Data: 12.01.2013



Zobacz komentarze do tej książki [0]

    autor
Graham Masterton

Pan Manitou


Graham Masterton urodził się 16 stycznia 1946 roku w Edynburgu, jako syn szkockiego oficera i wnuk mocno ekscentrycznego naukowca (który podobno wynalazł… fluorescencyjny atrament). Po ukończeniu szkoły w Croydon został dziennikarzem w malej gazecie lokalnej "Crawley Observer". Próbował dostać pracę w ogólnokrajowych tytułach, ale bez powodzenia. Los rzucił go wówczas do redakcji nowego czasopisma o nazwie "Mayfair". Okazało się, że poza wydawcą i psem w całym zespole redakcyjnym jest tylko… Graham Masterton. W efekcie musiał zająć się praktycznie wszystkim: pisaniem, redagowaniem (a redagowanie własnych tekstów jest czynnością dość… rozwijającą), a nawet stroną graficzną. Dzięki temu wyjątkowemu treningowi nauczył się pisać szybko i na każdy temat. Co zresztą później udowodnił.



Magdalena Maria Kałużyńska

Lady Horror


Magdalena Maria Kałużyńska – urodzona w 1972 roku w Warszawie.




Anna Klejzerowicz

Kryminał o kocim spojrzeniu


Pisarka, publicystka, fotograf, redaktor. Gdańszczanka. Autorka dwóch zbiorów opowiadań z cyklu: "Złodziej dusz. Opowieści niesamowite" oraz powieści kryminalnych: "Sąd Ostateczny", "Ostatnią kartą jest Śmierć", a także licznych tekstów prasowych - zarówno beletrystycznych, jak i publicystycznych. Przez wiele lat współpracowała także z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotograf i redaktor publikacji teatralnych.




Robert Cichowlas

Mroczny Poznaniak


Robert Cichowlas - urodził się w 1982 roku w Poznaniu, gdzie ukończył kulturoznawstwo na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Pisze, odkąd sięga pamięcią, koncentrując się głównie na opowiadaniach horroru.




Kazimierz Kyrcz Jr.

Mroczny policjant


Kazimierz Kyrcz Jr. Nieomal od urodzenia mieszka w Krakowie, gdzie ukończył filologię rosyjską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego praca magisterska poświęcona była adekwatności przekładu Mistrza i Małgorzaty




Łukasz Radecki

Muzyk piszący


muzyk, prozaik, poeta, redaktor, nauczyciel. Urodzony w 1979 roku w Malborku, gdzie mieszka wraz z rodziną.




Edward Lee

Przekraczając wszelkie granice


Edward Lee (ur. 1957 w Waszyngtonie) to kolejny z wielkich mistrzów horroru, którego twórczość była w Polsce nieznana. Jest autorem kilkudziesięciu książek z gatunku horroru, specjalistą od prozy ekstremalnej, wychodzącym naprzeciw oczekiwaniom czytelników spragnionych kontaktu z literaturą przekraczającą granice wszelkiego tabu. Kazirodztwo, pedofilia, wyrafinowane praktyki seksualne, obrzydliwe rytuały, kanibalizm – witamy w świecie Edwarda Lee…




Jack Ketchum

Przerażacz


Jack Ketchum (właściwie Dallas William Mayr) urodził się 10 listopada 1946 roku w Newark w New Jersey jako pierwsze i jedyne dziecko pary niemieckich emigrantów. Zanim dał się poznać jako znakomity autor powieści i opowiadań grozy, parał się wieloma zawodami. Był pomocnikiem w sklepie ojca, pełnoetatowym śmieciarzem, sprzedawcą, a także nauczycielem, agentem literackim, recenzentem i copywriterem.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos