Index książek > Przeczytaj o książce

Seryjny narzeczony


    info
Autor:
   Irena Matuszkiewicz
Wydawnictwo:
   W.A.B.
ISBN:
   83-7414-167-0
Rok wydania:
   2006
Liczba stron:
   324
Cena:
   30 zł
Kategoria:
   Obyczajowe

Ocena recenzenta:

5 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 2)

9 / 10



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Lektura nieobowiązkowa


"Jeszcze tego pożałujesz!" - takie słowa w opowieści padają w stronę głównej bohaterki, Łucji dwa razy. Czytelnika, który zapragnie zapoznać się z najnowszą lekturą spod pióra Ireny Matuszkiewicz wystarczy ostrzec raz. Trzeba jednak przyznać, że to ostrzenie może być nieco na wyrost - zależy co kto lubi, bo z tą książką jest pół na pół, dobrze i źle, ale…

Mam jakiś niekwestionowany uraz do polskich pisarek i choć opiera on się w głównej mierze na przeczytanych recenzjach oraz informacjach na temat treści ich książek, jestem zniechęcony do "babskiej" literatury. Wystarczy rzucić okiem na patronat medialny: "poradnik domowy", "female.pl", by zorientować się do kogo skierowany jest "Seryjny narzeczony". Sięgając po ten tytuł miałem jednak nadzieję pozbyć się stereotypowego myślenia. Nie żebym się czepiał, bo tajemnica zbrodni popełnionej na mężu przyrodniej siostry Łucji wzbudza zainteresowanie do końca, ale to nie wszystko by książka była dobra. Zacznijmy jednak od początku.

Głównym tłem akcji (poza Warszawą i Toruniem) jest uzdrowisko w Ciechocinku, do którego przyjeżdża bohaterka naszej opowieści. Jest absolwentką szkoły filmowej zarabiającą na pisaniu opowiadań dla kobiecego pisma z "wyższej półki", na których charakter, pomimo twórczych pomysłów Łucji, duży wpływ ma redaktor naczelna. Wiedziona zemstą na swoim byłym chłopaku, który kręci swój pierwszy film, pragnie napisać swój debiutancki scenariusz oparty na kanwie nieszczęśliwej historii małżeństwa swojej siostry Bogny, której mąż Daniel został zamordowany przez sąsiada dla butelki wódki. Taka jest oficjalna wersja wydarzeń, którą zna Łucja przyjeżdżając do rodzinnego domu z nowo poznanym przyjacielem, Steve’m - producentem filmowym z Nowego Jorku, który rzekomo traktuje pobyt turystycznie. Tam zbiera materiały, przy okazji odkrywając zaskakujące informacje dotyczące tragedii, zmieniające jednocześnie całkowicie wizerunek siostry i Daniela w oczach dziewczyny.

W Ciechocinku poznajemy wraz z rozwojem akcji stare przyjaciółki Łucji jak Dośkę i Ewelinę oraz inne postaci, które miały jakikolwiek związek z Bogną i jej mężem, teraz i w przeszłości. Fakty zmieniają się jak w kalejdoskopie, a każda rozmowa z ważnymi dla jej śledztwa osobami kończy się powstaniem nowych znaków zapytania. Odbywając wycieczki ze Stevem, który staje się jej coraz bardziej bliższy, krążąc pomiędzy dansingami, hotelami, restauracjami oraz plotkami z nowo poznanymi znajomymi, a domem jej najlepszej przyjaciółki Dośki Kornikowej, Łucja coraz bardziej pragnie odkryć prawdę zabójstwa swojego szwagra. W efekcie pierwotna wersja scenariusza, a tym samym wydarzeń z feralnego wieczoru, z każdym dniem zostaje odwrócona na nice. To jednak początek tajemnic, które odkryje dziewczyna.

Uzdrowisko w Ciechocinku jawi się w tej historii jako miejsce pełne obłudy, zazdrości, kłamstwa, zdrady, romansów, przepełnione erotyzmem, czasami wręcz rozpustą, gdzie starsze panie wynajmują chłopców do towarzystwa. Postać głównej bohaterki Łucji - miłośniczki poezji Gałczyńskiego - wzbudza sympatię i zachęca do dopingowania w powodzenie jej twórczej i śledczej pracy. Podobny stosunek można odnieść do jej pogodnej przyjaciółki Baśki - studentki medycyny - będącej największym oparciem dla współlokatorki. Pozytywnie wypada wątek kryminalny i zaskakujące zakończenie. Z rozmów pomiędzy dziewczyną a redaktorką pisma, Kingą wypływa jakby cyniczny stosunek Matuszkiewicz do rzekomo "wysokiej półki", do której należą pisma pokroju tego, do jednego z których Łucja pisze opowiadania o miłości oparte na przeżyciach własnych i bliskich osób. Jednak zarówno brak umiejętności wykreowania przez dziewczynę "poprawnego" wizerunku mężczyzny oraz przedstawienie w książce przez Irenę Matuszkiewicz wszystkich bohaterów płci męskiej w złym świetle, jako nieudaczników, tudzież pijaków, rozpustników, kłamców czy szowinistów, jest rażącym przejawem feministycznego zarozumialstwa pisarki. Zabieg zapewne ku uciesze czytelniczek, które rozstały się niedawno ze swoim partnerem i chcą dowodu na niedoskonałość mężczyzn, którym chętnie pokazują przysłowiowy język.

Jest to typowa "plotkarska", letnia lektura "hamakowa" z lekkim poczuciem humoru, "seryjnych" wątkach erotyczno-miłosnych nadrabiająca wciągającą fabułą opartą na dobrym kryminalnym wątku przewodnim. Ale jak z każdym kryminałem bywa…otwarcie tajemniczej szkatułki ujawnia nam jej zawartość tylko raz. Do stylu pisania nie można się przyczepić. Widać swobodę pisarską autorki, zdania nie za długie, pisane bez ciężkostrawnego rozpasania formą, bez złożonych opisów miejsc i osób. Charakterystyka tych ostatnich ogranicza się do celnych, krótkich porównań ich wyglądu użytych przez bohaterów w dialogach. Autorka skupia się bardziej na opisywaniu wydarzeń z przeszłości postaci.

Jest to jedna z tych książek, które nie zostają w pamięci, bo i dowcip niewyszukany, zaś kilka prostych życiowych prawd babci Ryszardy Winiakowej oraz cytaty filozoficzne padające z ust Baśki na pewno nie podniosą walorów artystycznych książki. Parafrazując reklamę pokarmu dla kotów: "Seryjny narzeczony" - to co kobiety (oczywiście o marnych gustach) lubią najbardziej.


Autor: Piotr Piwko   Data: 21.08.2006



Zobacz komentarze do tej książki [0]

    fragment
z rozdziału 6.

Urok towarzyski spaceru ze Steve’em sprowadzał się do ciekawych spojrzeń kobiet, które mijali. - Kobitki patrzą na ciebie łakomym okiem - zauważyła nie bez dumy. One mogły tylko patrzeć, ona szła z nim pod rękę. Dobrze wiedziała, ile był wart, choćby tylko na pierwszy rzut oka. Przystojny, dobrze ubrany mężczyzna, to w kurorcie łakomy kąsek, zwłaszcza że po ulicach kręciło się zdecydowanie więcej pań niż panów. - Nie łudź się, one biorą cię za córkę. - Wszystkie jesteśmy czyimiś córkami - rzuciła wesoło. Roześmiał się i opowiedział jej żart zasłyszany przy śniadaniu. Stary żart o Panu Bogu, świętym Piotrze i światełkach na Ziemi. Każde światełko oznaczało małżeńską zdradę. "A ta wielka łuna?", spytał Pan Bóg. "To Ciechocinek", odpowiedział święty Piotr.
    autor
Irena Matuszkiewicz

Zdecydowanie bardziej kobieca literatura



Urodziła się 2 kwietnia 1945r. w Tarnawatce na Lubelszczyźnie. Ukończyła filologię polską na UMK w Toruniu w latach 1963-68 (Praca dyplomowa "Rzeczywistość w powieściach Michała Choromańskiego", pisana pod kierunkiem Mistrza, prof. Artura Hutnikiewicza) oraz dziennikarskie studia podyplomowe na UAM w Poznaniu w latach 1978-79.
Była dziennikarką tygodnika regionalnego "Kujawy". Z powodu choroby zaprzestała pracy w redakcji i poświęciła się pisaniu. Obecnie mieszka we Włocławku.



nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos