Index książek > Przeczytaj o książce

Ksiądz Paradoks: Biografia Jana Twardowskiego


    info
Autor:
   Magdalena Grzebałkowska
Wydawnictwo:
   Znak
ISBN:
   978-83-240-1816-1
Rok wydania:
   2011
Liczba stron:
   376
Cena:
   45 zł
Kategoria:
   Biografia

Ocena recenzenta:

9 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 0)

Brak



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Odcienie kapłaństwa, odcienie poezji


   Książkę Magdaleny Grzebalkowskiej Ksiądz Paradoks czyta się przysłowiowym jednym tchem. Odpowiednio tematycznie posegregowane treści, układają się sensownie w kolejne wątki z arcyciekawej biografii mało znanego, aczkolwiek sławnego księdza poety. Udanego dzieła dopełnia część ilustracyjna, składająca się z barwnych i czarno białych fotografii, fragmentów listów, pocztówek wysyłanych przez Jana Twardowskiego do przyjaciółki Anny Kamieńskiej, uwagi do pracy doktorskiej księdza, czy pismo, w którym młodziutki chłopak piszę prośbę o przyjęcie go do Wyższego Seminarium Duchownego.

    Na prawie czterystu stronach rozpisany z dbałością o szczegół, ale i naznaczony emocją życiorys niezaprzeczalnie wciąga. Dla mnie było to miłym zaskoczeniem, gdyż po wielu czytelniczych doświadczeniach wiem, jak może wyglądać czas poświęcony na lekturę takiej książki. Tu jest odwrotnie. Nie ma dłużyzn i miejsc pustych. Pojawia się wiele nazwisk, zwłaszcza przyjaciół Twardowskiego, tych bliższych i dalszych, z którymi przyszło mu dzielić życie. Oprócz tego, wypowiedzi niektórych z nich ubogacają opowiadaną historię i uwiarygodniają. Aż chce się nieraz powtórzyć kilka razy jedno zdanie, przypatrywać poszczególnym sytuacjom, relacjom, aby na nich, cegiełka po cegiełce budować obraz tak przecież mało znanego nam człowieka. - osoby będącej zawsze gdzieś z tyłu, skromnej, niedostępnej dla wielu.

   Bardzo ciekawie Grzebałkowska przedstawia jeden, z głównych rozdziałów życia poety, jakim była rodzina. Mały Janek nie opływał w dobra materialne. Jako jeden z kilkorga rodzeństwa nie miał szans na własny kąt, własny skrawek intymności. Przypadła mu w udziale mała wnęka w ścianie między pokojami:”Mieściły się w niej półki z książkami i łóżko, a nad nim obrazek z Aniołem Stróżem”.s. 31. Dobrze, że matka księdza Aniela Twardowska dawała mu tyle ciepła i miłości. Właśnie do tych uczuć dorosły już Jan nie raz wróci w swoich wierszach. Ojciec, kolejarz, radca w Ministerstwie Komunikacji był również bardzo dobrym człowiekiem, pobożnym, oddanym rodzinie. Zaplanował jednak inną przyszłość dla syna, co z pewnością zawsze było jakąś zadrą rozdzierającą pomiędzy nimi relację, osłabiającą więź. Nigdy nie pogodził się z jego kapłaństwem.

    Dalej, po przejrzeniu rodzinnych sztambuchów autorka pochyla się nad drugą, bardzo ważną częścią życia Twardowskiego. Podejmuje temat twórczości, pierwsze próby poetyckie, wzloty i upadki, nadzieje i rozczarowania. Dowiadujemy się, że Staff, poezje Skamandra, Słowacki, Mickiewicz, Karpiński czy Czechow miały niemały wpływ na jego literackie inklinacje. Pozostając pod wpływem tych wielkich ludzi, szlifował swój talent pisarski. Niezwykle ciekawe są wspomnienia z czasów pełnienia przez Jana roli krytyka w „Kuźni Młodych”, kiedy dał się poznać jako surowy i wymagający cenzor debiutantów. Natomiast spędzając mnóstwo czasu na rozmowach o literaturze, obracając się w gronie krytyków, pisarzy, poetów, ważnych osobistości ówczesnej sceny kulturalnej, czuł się wśród nich jak ryba w wodzie.

   Potem przyszły dni wojennej zawieruchy, czas powstania warszawskiego. Śledząc losy rodziny Twardowskich z tamtego okresu, uzyskuje się pewność, że przez te ciężkie dni palec Opatrzności Bożej czuwał nad nimi, a szczególnie nad Janem, który miał przecież epizod powstańca w swoim życiorysie. Raz uniknął rozstrzelania, drugim razem śmierci od obsuwającego się stropu: (…

) przygniotło wszystkich poza Jankiem, był pierwszym w szeregu który ocalał przed tą masą, która się zwaliła” s. 101.

    I tak oto przeszedł te pochmurne dni, aby w końcu stanąć u bram seminarium. Ten, który jako dzieciak zawsze nudził się na mszy, nie mógł słuchać przedłużających się kazań. Jego powołanie wydaje się być okryte jakaś piękną tajemnicą, jest dla wielu niewytłumaczalne. Mało o nim mówił, nosił ten skarb gdzieś głęboko w sobie ukryty i dzielił się nim tylko z nielicznymi. W książce przeczytamy kilka słów na ten temat wypowiedzianych przez Twardowskiego, ale także pojawiają się wypowiedzi osób, które prosiły o a anonimowość. Lata spędzone już w kapłaństwie nie były, jak się okazało, czasem słodkim. Ksiądz Twardowski zmagał się z ogromną nieśmiałością, z brakiem umiejętności śpiewu, cichym głosem i słabym zdrowiem. Pierwsza parafia w Żbikowie, oddalona od centrum życia kulturalnego, musiała potęgować wewnętrzne zmagania i wzbudzać tęsknotę. Nadszedł czas godzenia dwóch przeciwległych, choć w wielu momentach zazębiających się sfer – literatury i kapłaństwa, działalności i wyciszenia. Dalsze jego duszpasterzowanie, pokorna i piękna posługa w szkole dla dzieci niepełnosprawnych, czy w kolejnej parafii w Laskach u sióstr Wizytek utwierdzają w przekonaniu, że był to wielki człowiek, ale i wielki kapłan.

    Kolejnym poruszanym, chyba najczęściej tematem, są relacje księdza z innymi ludźmi, z przyjaciółmi i jego stosunek do kobiet. Po lekturze książki Grzebałkowskiej, ma się pewność, że częsta obecność w życiu Twardowskiego płci pięknej, była po po prostu odpowiedzią na tęsknotę jaką w sobie nosił, samotność, którą kobiety, jako delikatne i czułe umiały naturalnie wypełnić. Wiele nazwisk, wiele historii, przywiązań i rozstań. Każda relacja inna, w inny sposób potrzebna. Dająca poczucie radości, wypełnienia pustki: Ulegałem fascynacjom kobietami i nie wstydzę się tego. s. 215. Ale podkreślał zaraz, że to tylko miłość duchowa, choć ogromnie ważna. Było ich wiele. m.in. Anna Kamieńska – poetka, Gabrysia - miłość z czasów szkolnych, W. - z którą wiązało go piękne burzliwe uczucie, Marychna – pracowniczka jednego z warszawskich wydawnictw, Janina. P. - lekarka, do której napisał 37 listów i oczywiście Aleksandra Iwanowska (Oleńka). To ona przygotowywała i redagowała kolejne edycje wierszy poety do druku. Po jego śmierci stała się spadkobierczynią całości praw autorskich.

   Ciekawe jest to, że ksiądz Jan niejako „segregował” przyjaciół”, poświęcając każdemu z nich inną część swego życia, inny czas, wyjątkowy czas. Chociażby Gustaw Wuttke był od przyrody, Kamieńska od Boga, Stanisław Szenic – od Warszawy i Powązek, Anna Świderkówna - od Ewangelii, Jerzy Zawieyski – od kontaktów ze światem literackim...i można by tak jeszcze długo wymieniać. Jednak przy tej okazji należy zapytać dlaczego nigdy nie utrzymywał bliskich kontaktów z rodziną? Dlaczego nie uśmiechał się w towarzystwie najbliższych?

    To tylko niektóre z paradoksów kołyszących się znakami zapytania w biogramie Jana Twardowskiego. Skromny a szukający uznania, kapłan a szukający wciąż nowych kontaktów ze światem, nie okazujący uczuć a tak naprawdę z wewnętrznym wulkanem emocji w sercu. Grzebałkowska skomponowała tę książkę tak, aby zaciekawić, nie budzić kontrowersje, aby jak najwięcej powiedzieć, nie plotkować. Chwała jej za to, ze podjęła się tak trudnej pracy zbierania informacji i szukania poety, księdza Jana w labiryncie jego życia i osobowości. Za to, że tyle i tak ciepło powiedziała o tym, który na to zasługuje.

 

 



Autor: Anna Nogaj   Data: 30.03.2013



Zobacz komentarze do tej książki [0]

    fragment

"Kiedy był małym chudym chłopcem z odstającymi uszami, wkładał kamyk do buta, sprawdzić swoją odpornosć na cierpienie.

    autor
Magdalena Grzebałkowska

Reporterka Gazety Wyborczej



Magdalena Grzebałkowska - absolwentka historii na Uniwersytecie Gdańskim, reporterka "Gazety Wyborczej". Wyróżniona nagrodą Grand Press w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne.za artykuł z dodatku „Duży Format” „Kocham cię. Zabijmy męża”.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos