Index książek > Przeczytaj o książce

Podróże z Herodotem


    info
Autor:
   Ryszard Kapuściński
Wydawnictwo:
   Czytelnik
ISBN:
   978-83-07-03298-6
Rok wydania:
   2013
Liczba stron:
   284
Cena:
   38 zł
Kategoria:
   Inne

Ocena recenzenta:

8 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 1)

1 / 10



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Przekroczyć granice


Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych polskich reportażystów Ryszard Kapuściński w swoje pierwsze zagraniczne wyprawy zabierał „Dzieje” Herodota, by przekraczać kolejne granice przestrzeni (Europa, Azja, Afryka) i czasu (od starożytności do bieżącej, ulotnej chwili). Eseistycznym podsumowaniem wędrówek są „Podróże z Herodotem”, które ukazały się w 2004 roku. Gest Kapuścińskiego – gest wyjścia poza własny mikroświat ku nowej, nieznanej przestrzeni Innego, nadal pozostaje aktualny i niezwykle istotny. Nic zatem dziwnego, że po prawie dekadzie od pierwszego wydania „Podróże z Herodotem” pojawiają się w nowej edycji nakładem Wydawnictwa Czytelnik.

 

Kapuściński rozpoczyna rekonstrukcję swoich wypraw przez czasy i przestrzenie od studiów historycznych na Uniwersytecie Warszawskim. To wtedy, w 1951 roku na zajęciach akademickich przeniósł się pierwszy raz w głąb mitycznej, bajecznej Starożytnej Grecji – skontrastowana z komunizmem w Polsce ewokowała w Kapuścińskim pragnienie przekroczenia granicy, wpierw płaszczyzny (miasta-państwa-kontynentu), później czasu. „Dzieje” Herodota była naówczas dla powojennego pokolenia zakodowanym przekazem, każde słowo odczytywano jako aluzję do bieżącej chwili, swoiste echo, pogłos, od-dźwięk redefiniujący i podważający rzeczywistość. Dwa paralelne światy – komunistyczny kraj oraz antyczna kraina – wyznaczały rytm życia reportażysty. Starożytność stała się ucieczką od absurdalności dnia codziennego. Paradoksalnie z mrzonki przeobrażała się w alternatywną rzeczywistość, swego rodzaju mechanizm obronny przed zawłaszczeniem cienia prywatności, własności. Podczas kolejnych przybliżeń do innych światów, innych przestrzeni i drugiego człowieka, racjonalistyczna i materialistyczna edukacja powojennej generacji przechodziła test, którego nie wytrzymała w zderzeniu z duchowością i metafizycznymi kulturami.

 

Ale Herodot był nie tylko towarzyszem i kreatorem intymnego (wszech)świata. Stał się katalizatorem – dzięki niemu, jak się zdaje, w głowie Kapuścińskiego zamajaczyła wpierw niewyraźnie, później z coraz większym oddziaływaniem myśl o nie tylko potencjalnym, hipotetycznym, ale przede wszystkim realnym przekroczeniu granicy. I to pragnienie nienasycone, nieubłagalne kierowało go do pokonywania kolejnych stopni wtajemniczenia w świat. Pierwszy wyjazd Kapuścińskiego jako dziennikarza, do Indii („Indie – przyzna – były moim pierwszym spotkaniem z innością, odkryciem nowego świata.” [s. 44]), przyniósł mu nie tylko pierwsze przekroczenie granicy („fizycznej”), ale również otworzył go na Innego. Interakcja z Innym – trudna ze względu na różnice językowe i kulturowe – narodziła kolejne pragnienie: poznania Drugiego poprzez przejście bariery językowej. Podczas wyjazdu do Indii Kapuściński zrozumiał, że „każdy świat ma własną tajemnicę i że dostęp do niej jest tylko na drodze poznania języka.” [s. 27] Fascynacja Innym, próba wejścia w jego świat i spojrzenia na rzeczywistość jego oczami, wiązały się z koniecznością i pragnieniem przejścia „inicjacji językowej”, bo „język to dowód osobisty, więcej, to twarz i dusza.” [s. 49] Dlatego też z gorliwością i podnieceniem neofity-odkrywcy Kapuściński próbuje porzucić angielski na rzecz nauki języków miejscowych – choćby chińskiego. Zdaje sobie sprawę, że jako reportażysta, musi poznać inną kulturę, by stworzyć rzetelny i kompetentny tekst. O owocach swojej „reedukacji” lingwistycznej pisze niewiele, najczęściej podkreślając brak czasu i możliwości, kolejne wyjazdy, które zaabsorbowały jego uwagę, odciągnęły ją do dogłębnej nauki jednego tylko języka, bo ukazały piękno i bogactwo nieznanych mu dotąd światów – światów, paradoksalnie rujnowanych i niszczonych na jego oczach przez liczne konflikty zbrojne.

 

Kolejne podróże Kapuścińskiego – poza Indiami, do Chin, Azji Południowej, Afryki czy Iranu – są coraz bardziej wielowymiarowe. Przekracza reportażysta kolejne granice poznania, by odkrywać za każdym razem, ile jeszcze przed nim zakryte i nieosiągalne. Wyzna otwarcie: „świat zaczął przedstawiać mi się jako temat ogromny, którego ani zgłębić, ani opanować nie sposób.” [s. 78] Tym samym wyprawy Kapuścińskiego, w których towarzyszy mu Herodot, należy rozważać w co najmniej dwóch aspektach: jako podróże do innych krajów (celem będzie zdanie relacji z bieżącej chwili i nakreślenie tła historycznego) oraz jako wojaże po przestrzeniach językowych i kulturowych (cel: przybliżanie się do Innego i jednocześnie poznawanie siebie). Całość komplikuje balansowanie i swobodne przemieszczanie się Kapuścińskiego między teraźniejszością a przeszłością (chociaż „przeszłość – powie autor – nie istnieje. Są tylko jej nieskończone wersje.” [s. 267]). Czas ulega rozedrganiu, wydarzenia bieżące łączą się w niepokojący (dla współczesnego czytelnika) sposób ze starożytnymi. Pozornie paralelne opowieści splatają się ze sobą w krwawym uścisku. Historia nie jest magistra vitae – kolejne pokolenia popełniają te same błędy. Ludzkość utknęła w błędnym kole…

 

Ale gdzie jest Herodot? Czy jego „Dzieje” są wyłącznie kontrapunktem w autobiograficznej narracji? Wręcz przeciwnie – Herodot-bratnia dusza Kapuścińskiego jest równoprawnym bohaterem książki. Polski reportażysta usiłuje zrekonstruować  d z i e j e  i osobowość grackiego historyka, analizując przy tym jedyne jego zachowane dzieło. Kapuściński zadaje mnóstwo pytań, dociekliwie bada niemalże każde słowo Herodota, odtwarza wyznaczone przez „Ojca geografii” prawa porządkujące zbiór faktów (choćby: kto zaczął?). Umożliwia mu to dopiero zrekonstruowanie warsztatu Herodota i jednocześnie stworzenie wielowymiarowego portretu „Ojca historii” – myśliciela, odkrywcy wielokulturowości, przekraczającego kolejne (szeroko rozumiane) granice świata. Pragnienie Herodota, by ocalić poznane przez niego informacje dotyczące ludów (ich kulturę, zwyczaje, sposób percypowania rzeczywistości), każde domniemywać Kapuścińskiemu, że to od pierwszego pragnienia przechowania faktów (i mitów) w pamięci (jak najdłużej, a zatem w formie zapisanej) datuje się narodziny reportażu. Celem Herodota jest utrwalić dzieje świata. Byłby zatem pierwszym globalistą, nauczycielem reportażu, który niczego nie komentuje, pisze o tym, czego sam doświadczył w bezpośrednim kontakcie z Innym. I pyta. Pyta jak dziecięcy eksplorator przestrzeni. Jest ciekawy świata i drugiego. Owocem spotkań z Innym są „Dzieje”, bo „książka Herodota powstała właśnie z podróży, to pierwszy wielki reportaż w literaturze światowej.” [s. 264] Znamienne, że Kapuściński umieszcza reportaż w orbicie literatury…

 

„Podróże z Herodotem” Ryszarda Kapuścińskiego to prywatny dialog z mistrzem-nauczycielem i równocześnie nieustanne przybliżanie się do Innego. Wyciszone, intymne spotkanie z drugim człowiekiem poprzez przekraczanie granic słowa i czasoprzestrzeni.



Autor: Luiza Stachura   Data: 29.06.2013



Zobacz komentarze do tej książki [0]

    autor
Ryszard Kapuściński

Eksplorator świata





nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos