Index książek > Przeczytaj o książce

Kronos


    info
Autor:
   Witold Gombrowicz
Wydawnictwo:
   Wydawnictwo Literackie
ISBN:
   978-83-08-05106-1
Rok wydania:
   2013
Liczba stron:
   460
Cena:
   40 zł
Kategoria:
   Biografia

Ocena recenzenta:

10 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 8)

3 / 10



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

„Wiosna. Starość.”


„Dziennik” zaczyna funkcjonować i wciąga mnie w literaturę. [s. 161]

 

Pisać o Witoldzie Gombrowiczu po Jerzym Jarzębskim niesposobna. Zwłaszcza bez rewolucyjnego pomysłu, który byłby w stanie się obronić, a nie jedynie ośmieszyć swojego autora i obnażyć jego ignorancję. W dodatku bezradność czytelniczki-interpretatorki jest tym większa*, im mocniej i bardziej zdaje sobie sprawę z ułomności jakiegokolwiek pisania nie o literaturze, lecz o intymistyce niezawłaszczonej przez nienasycone pragnienie oraz skłonności pisarza do autokreacji. Bo „Kronos” można traktować jako literaturę wyłącznie wówczas, gdy nadal będzie się chciało widzieć w Gombrowiczu kreatora, kuglarza i mitomana. A nie człowieka, który ma swoje pokątne fascynacje, szuka spełnienia, zachłannie pragnie zatrzymać młodość i witalność, by żyć pełnią życia, tymczasem zaś starzeje się, a kolejne etapy jego życia wyznacza nie upragniona erotyczna satysfakcja, lecz ból, fizyczne niedomaganie i okrutne ciało, które miast przynosić rozkosz, ofiaruje cierpienie i męki.

 

Wzrastająca erotyka [s. 88]

 

Pisany w tajemnicy (najpewniej w okolicach 1955 roku) i dopiero teraz opublikowany przez żonę pisarza – Ritę Gombrowicz, Kronos jest próbą rekonstrukcji pojedynczych wydarzeń w życiu Witolda Gombrowicza (od matury aż do śmierci). Przywodzi na myśl notatki do raptularza, pobieżny i szybki rejestr faktów, tyleż galerię postaci, ile katalog nazwisk, tytułów, nazw i miejsc. Całość podzielona została na trzy części. Pierwsza („Polska maj 1922 – sierpień 1939”) – aż do 1936 roku złożona będzie ze słów-haseł, równoważników zdań, enumeracji, dopiero z czasem pojawią się zdania. Ze zrozumiałych względów w tej odsłonie „Kronosa” pojawia się mnóstwo pytań i wątpliwości co do chronologii: „Nie pamiętam… Nie pamiętam…” [s. 35], „Nie pamiętam dobrze” [s. 35], również w formie drobnego podważenia – „bodaj”. Z początku wyraźnie zaznacza się brak linearności, autor całkiem swobodni oscyluje między poszczególnymi wydarzeniami w przeszłości, co jest wynikiem uruchomienia mechanizmu wspominania, przywoływania w pamięci minionych obrazów, wydarzeń, osób, faktów i mitów. W 1938 roku pojawiają się już cyfry rzymskie na oznaczenie kolejnych miesięcy – w pełni rozwinie się ten sposób zapisów w późniejszych częściach.

 

Druga („Argentyna sierpień 1939 – kwiecień 1963”), dokumentująca pobyt Gombrowicza w Argentynie, odsłona „Kronosa” krąży wokół kilku kluczowych, fundamentalnych dla pisarza kręgów tematycznych: wydarzenia na świecie (zwłaszcza polityczne zmiany), stan finansów (liczy autor każdy grosz, skrupulatnie zapisuje wszystkie przychody, a także dopisuje wydatki), relacje z Argentyńczykami i Polakami (szczególnie zmagania z recepcją kolejnych książek wydanych nie tylko w ojczyźnie, ale i w innych krajach), życie erotyczne (liczne wzmianki, napomknięcia o kontaktach seksualnych z nierzadko przygodnymi mężczyznami i kobietami), literatura (zarówno tworzenie, jak i czytanie). Wynikają one z trzech perspektyw przyjmowanych przez Gombrowicza-człowieka (nie tylko Gombrowicza-pisarza-mitomana!): osobistej, literackiej i społeczno-politycznej. Od tej części „Kronosa” każdy rok będzie przez autora podsumowywany – Gombrowicz przedstawi bilans stanu zdrowia, finansów, życia erotycznego oraz literatury.

 

Ostatnia część („Europa kwiecień 1963 – maj 1969”) przynosi podział wydarzeń nie tylko na miesiące, lecz i poszczególne dni tygodnia, niekiedy pojawia się informacja o momencie pisania Kronosa. Tematy literackie i polityczne uzupełni muzyka. Pisarz dostrzeże wyraźny wpływ cyfry 2 na swoje życie. A do kolekcji rocznic (zwłaszcza odejścia z Banco Polaco) dołączą rocznice wyjazdu z Argentyny czy… choroby. I pojawia się Rita. O swojej przyszłej żonie napisze Gombrowicz między innymi w podsumowaniu 1964 roku: „ER: dziwna przemiana, nawrócenie, Rita, ale to obosieczne (od 26 X).” [s. 325] Jednakże unormowanie seksualnego rozpasania i lubieżności to – jak się zdaje – zasługa tyleż Rity, ile umykającej witalności…

 

Konieczność pisania-mówienia, notowania, zapisu prawdy, na przekór czasowi oraz przemijającej młodości, niejako wymuszają formę słów-znaków, narracji poszarpanej, fragmentarycznej, zaszyfrowanej. Dlatego też Gombrowicz nie waha się stosować różnych znaków graficznych, na przykład podkreśleń czy kółek przy poszczególnych wersach (kółek oznaczających najpewniej kontakty seksualne), z rzadka dokładając rysunki. Dla lepszego przedstawienia, z o b r a z o w a n i a  mechanizmu od-twarzania i komponowania „Kronosa”, publikację zaopatrzono w liczne zdjęcia rękopisów.

 

Na niewątpliwą uwagę zasługuje rzetelne opracowanie tekstu Gombrowicza. Widać ogrom pracy przede wszystkim żony pisarza, profesora Jerzego Jarzębskiego i Klementyny Suchanow, którzy odcyfrowywali zapiski, stworzyli przypisy (drugi tekst, podwójną narrację!), przybliżyli okoliczności powstawania „Kronosa”. Publikacja opatrzona została wieloma archiwalnymi fotografiami dokumentującymi poszczególne etapy życia Gombrowicza, zdjęciami jego znajomych oraz miejsca, w których przelotnie przebywał oraz mieszkał.

 

Jestem starzejący się… [s. 336]

 

Pośród katalogu nazwisk i nazw pojawiają się z coraz większą częstotliwością uwagi odnośnie aktualnego stanu psychicznego, zajęć organizujących życie pisarza, a przede wszystkim jego kondycji duchowo-cielesnej. Z ubolewaniem zauważa Gombrowicz oznaki starzenia się („Pierwsze siwe włosy – zmarszczki.” [s. 104]). Starość zjada jego ciało powoli. „Widzę, że sporo miejsca – zaznaczy Gombrowicz w listopadzie 1965 roku – do końca roku. Cóż mam pisać? Dzień za dniem schodzi na kaszleniu, kwękaniu, z domu nie wychodzę, pisać nie mogę, nawet dziennika. Źle, źle, źle. Będzie gorzej.” [s. 339-340] Blednąca młodość i wzrastające niedomaganie fizyczne rodzą zamiar samobójstwa („Dziwnie przyzwyczajam się do myśli o samobójstwie” [s. 309]). Opętany jest pisarz myślą o zbliżającej się śmierci od co najmniej 1961, gdy w podsumowaniu tego roku napisze: „(…) Zdrowie: niezłe, z oddechem kiepsko, śmierć coraz bliżej.” [s. 260] I zda się, że permanentny stan czekania, podkreślany przez Gombrowicza co jakiś czas, odnosi się do oczekiwania na śmierć-wybawicielkę. Przestrzeniami pozwalającymi się na chwilę wyrwać z przytłaczającej rzeczywistości, wypełnionej bólem fizycznym i psychicznym, są gra w szachy oraz literatura. Obie jednak po pewnym czasie zawłaszczone i przeformowane. Podczas gdy ciało zawodzi, jednym wyjściem pozostaje albo śmierć z własnej ręki, albo czekanie.

 

Przemierzając „Kronos”, dobrze mieć na uwadze, że to nie tyle książka-rekonstrukcja, ile od-twarzanie (co najmniej) potrójne. Pierwszym kręgiem jest rekonstrukcja wizerunku Gombrowicza poczyniona przez niego samego, drugim – przez żonę i wydawcę, trzecim zaś – przez czytelnika-interpretatora. Każde z tych od-tworzeń i prze-tworzeń cechować się będzie, co jasne, arbitralnością, pewną dozą manipulacji, czyli siłą rzeczy obdarzone zostanie naddatkami, dopowiedzeniami, rozwinięciami. I, co kluczowe, „Kronos” to podróż przez czasy oraz miejsca. Przez stany i myśli – jedynie nakreślone, zasygnalizowane, ale nie zamaskowane; migotliwe, przyciągające, kuszące do (nad)interpretacji. Wyprawa to niebezpieczna, bo prowadząca do intymnego ogrodu człowieka-pisarza.

 

------------------

* Pomijając drobny fakt osobistego zafascynowania dziełami Gombrowicza…

 



Autor: Luiza Stachura   Data: 11.07.2013



Zobacz komentarze do tej książki [0]

    autor
Witold Gombrowicz

Gęba awangardy polskiej


- "To zaszczebiotanie naszego życia publicznego przez felieton skończy się niedobrze. Wszystko zamieni się nam w siekaninę i w wieczyste podrygiwanie nad czytelnikiem. Nie ma mowy aby w tych warunkach mogło urodzić się coś nie na miarę żurnalizmu. Króluje już nawet nie pompatyczny, dawniejszy, frazes, ale anegdota. Jesteśmy gronem turystów przerzucających się dowcipkami i powiedzonkami. A na pustce naszej bezmyślności, na kupie zblazowanej, felietonowej nicości rozsiadł się nasz odwieczny Wiersz Liryczny i wyje w niebo jak zmokły pies."
To esencja myśli Gombrowicza.



nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos