Nigdy nie mów nigdy
c zamyślił się chwilę i odpowiedział:
- Tak, tak, idź do domu. Cześć.
- Cześć - odparłam, odwracając się i zmierzając w stronę wejścia na moją klatkę schodową.
- Ej, poczekaj! - usłyszałam. Odwróciłam się szybko i zobaczyłam, że mój kolega lekko się rumieni, podchodząc do mnie z wyciągniętą ręką.
- Nie przedstawiłem się. Damian jestem.
- A ja Diana - uśmiechając się uścisnęłam jego dłoń. Była ciepła, a palce miała szczupłe i twarde, jak u gitarzysty. Ostatni raz jego twarz rozjaśnił mały półuśmiech. W tej minie było coś dziwnego, jakby uczucie, którego chciał się jak najszybciej pozbyć. Bez zbędnych ceregieli odwróciłam się i pobiegłam do domu.
To był najdziwniejszy piątek w moim życiu.
- Tak, tak, idź do domu. Cześć.
- Cześć - odparłam, odwracając się i zmierzając w stronę wejścia na moją klatkę schodową.
- Ej, poczekaj! - usłyszałam. Odwróciłam się szybko i zobaczyłam, że mój kolega lekko się rumieni, podchodząc do mnie z wyciągniętą ręką.
- Nie przedstawiłem się. Damian jestem.
- A ja Diana - uśmiechając się uścisnęłam jego dłoń. Była ciepła, a palce miała szczupłe i twarde, jak u gitarzysty. Ostatni raz jego twarz rozjaśnił mały półuśmiech. W tej minie było coś dziwnego, jakby uczucie, którego chciał się jak najszybciej pozbyć. Bez zbędnych ceregieli odwróciłam się i pobiegłam do domu.
To był najdziwniejszy piątek w moim życiu.
fru, 25.05.2009
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







