opowiadanie

Nigdy nie mów nigdy


c zamyślił się chwilę i odpowiedział:
- Tak, tak, idź do domu. Cześć.
- Cześć - odparłam, odwracając się i zmierzając w stronę wejścia na moją klatkę schodową.
- Ej, poczekaj! - usłyszałam. Odwróciłam się szybko i zobaczyłam, że mój kolega lekko się rumieni, podchodząc do mnie z wyciągniętą ręką.
- Nie przedstawiłem się. Damian jestem.
- A ja Diana - uśmiechając się uścisnęłam jego dłoń. Była ciepła, a palce miała szczupłe i twarde, jak u gitarzysty. Ostatni raz jego twarz rozjaśnił mały półuśmiech. W tej minie było coś dziwnego, jakby uczucie, którego chciał się jak najszybciej pozbyć. Bez zbędnych ceregieli odwróciłam się i pobiegłam do domu.
To był najdziwniejszy piątek w moim życiu.

fru, 25.05.2009
Strony: 1 2 3 4
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego tekstu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka





 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos