Apatia cz. 1.
wi,otworzył je i wyszedł na korytarz. Tam zatrzymał się i nim zamknął drzwi,siedzący za biurkiem mężczyzna zawołał:
- Następny!
Obok Andrzeja przeszedł szybko brunet w jasnej marynarce,nie patrząc na niego. Potrącił go ramieniem,jakby nie zauważając,że ktoś stoi przed drzwiami. Był sztucznie, przesadnie wyprostowany,a jego mina mówiła "Uwaga, teraz JA idę!". Andrzej odsunął się lekko,przepuszczając go i rzucił cicho,z ironią w głosie:
- Ależ bardzo proszę.
Brunet nie zareagował. Wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi. Andrzej usłyszał jeszcze,jak tamten zwraca się uniżenie do pracownika biura i zapewne kurczy się,by wyglądać pokornie. "Co za kretyn" - pomyślał Andrzej i wolno odszedł od drzwi. Przeniósł spojrzenie na siedzącego w korytarzu chłopaka w ciemnym garniturze,który też przyszedł na rozmowę. Patrzył tępo w ścianę i wyglądał,jakby zaraz miał dostać zawału. Andrzej uśmiechnął się do niego,chcąc mu dodać otuchy,ale chłopak nie odwzajemnił przyjaznego gestu, odwrócił głowę. Obok przeszła jakaś kobieta,spiesząc się bardzo i Andrzej ustąpił jej miejsca w ciasnym przejściu. Nawet nie zwróciła na niego uwagi. "Dlaczego ludzie nie mogliby być milsi?" - pomyślał,idąc w stronę wyjścia - "Byłoby wszystkim o wiele lepiej". Wyszedł na zewnątrz i przysiadł na schodach,nie sprawdzając nawet,czy są czyste. Było mu obojętne, czy się pobrudzi. Obejrzał się za siebie i spojrzał na brzydki,pomalowany na biało budynek z wymalowaną nazwą firmy nad drzwiami. Wiedział,że już tu nie wróci. "Na pewno nie zadzwonią, zmarnowałem tylko czas" - pomyślał i odwrócił głowę. Siedział tak przez parę minut, pogrążony w niewesołych myślach. Było to już jego szóste spotkanie w sprawie pracy w tym miesiącu i znowu nic z tego nie wyszło. Ostatnio nic mu się nie udawało.
Sięgnął po telefon do kieszeni i wyjąwszy go zobaczył,że ma kilka nieodebranych połączeń. Zastanowił się,czy ma oddzwonić,bo nie miał ochoty na rozmowę z kimkolwiek, ale po chwili wybrał numer i przystawił telefon do głowy. Przez pół minuty nikt nie odbierał,Andrzej słyszał tylko długi, miarowy sygnał,aż w końcu w słuchawce odezwał się męski głos:
- No cześć Andrzej. Już jesteś po? Jak było? - posypały się pytania.
- Cześć Bartek. Właśnie wyszedłem i... - nie zdążył dokończyć,rozmówca przerwał mu kolejnym pytaniem:
- No i co? Opowiadaj?
- Było jak zwykle,czyli kiepsko.
- A czemu? - dopytywał się głos w słuchawce. - Zagięli cię czymś?
- Nie,tylk
- Następny!
Obok Andrzeja przeszedł szybko brunet w jasnej marynarce,nie patrząc na niego. Potrącił go ramieniem,jakby nie zauważając,że ktoś stoi przed drzwiami. Był sztucznie, przesadnie wyprostowany,a jego mina mówiła "Uwaga, teraz JA idę!". Andrzej odsunął się lekko,przepuszczając go i rzucił cicho,z ironią w głosie:
- Ależ bardzo proszę.
Brunet nie zareagował. Wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi. Andrzej usłyszał jeszcze,jak tamten zwraca się uniżenie do pracownika biura i zapewne kurczy się,by wyglądać pokornie. "Co za kretyn" - pomyślał Andrzej i wolno odszedł od drzwi. Przeniósł spojrzenie na siedzącego w korytarzu chłopaka w ciemnym garniturze,który też przyszedł na rozmowę. Patrzył tępo w ścianę i wyglądał,jakby zaraz miał dostać zawału. Andrzej uśmiechnął się do niego,chcąc mu dodać otuchy,ale chłopak nie odwzajemnił przyjaznego gestu, odwrócił głowę. Obok przeszła jakaś kobieta,spiesząc się bardzo i Andrzej ustąpił jej miejsca w ciasnym przejściu. Nawet nie zwróciła na niego uwagi. "Dlaczego ludzie nie mogliby być milsi?" - pomyślał,idąc w stronę wyjścia - "Byłoby wszystkim o wiele lepiej". Wyszedł na zewnątrz i przysiadł na schodach,nie sprawdzając nawet,czy są czyste. Było mu obojętne, czy się pobrudzi. Obejrzał się za siebie i spojrzał na brzydki,pomalowany na biało budynek z wymalowaną nazwą firmy nad drzwiami. Wiedział,że już tu nie wróci. "Na pewno nie zadzwonią, zmarnowałem tylko czas" - pomyślał i odwrócił głowę. Siedział tak przez parę minut, pogrążony w niewesołych myślach. Było to już jego szóste spotkanie w sprawie pracy w tym miesiącu i znowu nic z tego nie wyszło. Ostatnio nic mu się nie udawało.
Sięgnął po telefon do kieszeni i wyjąwszy go zobaczył,że ma kilka nieodebranych połączeń. Zastanowił się,czy ma oddzwonić,bo nie miał ochoty na rozmowę z kimkolwiek, ale po chwili wybrał numer i przystawił telefon do głowy. Przez pół minuty nikt nie odbierał,Andrzej słyszał tylko długi, miarowy sygnał,aż w końcu w słuchawce odezwał się męski głos:
- No cześć Andrzej. Już jesteś po? Jak było? - posypały się pytania.
- Cześć Bartek. Właśnie wyszedłem i... - nie zdążył dokończyć,rozmówca przerwał mu kolejnym pytaniem:
- No i co? Opowiadaj?
- Było jak zwykle,czyli kiepsko.
- A czemu? - dopytywał się głos w słuchawce. - Zagięli cię czymś?
- Nie,tylk
szulcu173, 18.08.2009
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







