opowiadanie

Apatia cz. 2


Siedział kilkanaście minut,cały czas przeżywając jeszcze,co wydarzyło się dzisiejszego przedpołudnia i rozmyślając o wszystkich swoich niepowodzeniach. Był zmęczony fizycznie i psychicznie. Po jakimś czasie poczuł ogarniające go zimno,a to uczucie wyrwało go z zamyślenia. Był mokry od potu,a w niewietrzonym mieszkaniu nie było zbyt ciepło. Ściany kamienicy zbudowano z dwóch warstw cegieł i solidnie otynkowano,a jedyne okno jego mieszkania wychodziło prosto na zachód. Przez cały dzień promienie słońca nie oświetlały i nie nagrzewały wnętrza,za to wieczorem miał niezły widok na złote i czerwone,a potem różowe blaski na niebie. Samego zachodu słońca nie mógł zobaczyć,bo zasłaniała mu go szara bryła budynku stojącego naprzeciw. Mieścił się tam sklep,a nad nim opuszczone pokoje,w których nikt od dawna już nie mieszkał.
Andrzej wstał i podszedł do szafy,ściągając po drodze krawat i koszulę,kładąc je później na biurko. Otworzył zdezelowane drzwi i wyjął starą bluzę. Ubrał ją i wrócił na wersalkę,na którą ciężko opadł. Wszystko to robił leniwie, zupełnie automatycznie,bez udziału woli. Koszulę zwinął w kłębek i rzucił ją niedbale,nie przejmując się,że może się pobrudzić i nie nadawać więcej do użytku. Zachowywał się tak,jakby w ogóle nic go nie obchodziło w tej chwili. Podłożył poduszkę pod plecy i oparł się o ścianę. Spojrzał na telewizor,ale pomyślał,że musiałby wstać,żeby go włączyć,więc nie zrobił nic.
Rozejrzał się po pokoju,spostrzegając wszędzie kurz i nieporządek. "Powinienem tu trochę ogarnąć" - pomyślał i zastanowił się,kiedy ostatnio sprzątał. Nie mógł sobie przypomnieć. Ale to nie sprowokowało go do posprzątania,ani uczynienia czegokolwiek. Siedział prawie bez ruchu,pogrążony w dziwnej apatii.
Opanowały go przykre myśli. Czuł się niepotrzebny nikomu,zupełnie zbędny. Od paru miesięcy bezskutecznie szukał pracy,ale nie mógł nic znaleźć,widocznie nikt go nie chciał. Nie miał nawet przed kim się wygadać,jego jedyny przyjaciel był cały czas zapracowany i nieczęsto mógł z nim porozmawiać.
Andrzej był sam. Nie miał dla kogo się starać,nikt na niego nie czekał. Dzisiaj boleśnie to odczuł,gdy przyszedł do swojego mieszkania. Nie miał tu do kogo i po co wracać. Nie czuł,że jest u siebie,a ciasnych,zaniedbanych pomieszczeń w żadnym razie nie nazwałby domem. Brakowało mu motywacji,powodu, dla którego miałby starać się dalej. Prowadził nudną,beznamiętną egzystencję,wypełnioną nieustannymi staraniami i nadziejami na przyszłość. Wszystkie

szulcu173, 18.08.2009
Strony: 1 2 3 4
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego tekstu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka





 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos