Apatia cz.3
Naprzeciw niego usiadł Bartek,stawiając duży dzbanek z piwem na stoliku. Obok postawił dwie szklanki i od razu zabrał się do ich napełniania. Podał Andrzejowi pełną i powiedział:
- No,to twoje zdrowie chłopie. Żebyśmy następnym razem opijali twoją nową pracę.
- Oby - odparł Andrzej i wypił spory łyk. Postawił szklankę na stole,nie wypuszczając jej z dłoni. Bartek chwilę przyglądał się mu i zapytał:
- I jak,lepiej ci?
Andrzej podniósł na niego wzrok. Nie od razu odpowiedział:
- Trochę. Po prostu jestem zdołowany tym wszystkim.
- Wiem,wkurzające to było. - Bartek wypił kolejny łyk piwa i usadowił się wygodniej na krześle. Andrzej też się napił,trzymał długo szklankę przy ustach,a gdy postawił ja na stole,była w połowie pusta. Oparł się łokciem o stół i podparł ręką głowę.
- Dobiło mnie to dzisiaj - powiedział. - Nie wiem,po co oni mnie w ogóle zapraszają na te rozmowy. Chyba tylko udają,że kogoś potrzebują.
- Też mam takie wrażenie. Jak byłem kiedyś na jakiejś rozmowie,to jeszcze zanim coś zdążyłem powiedzieć,to koleś do mnie gada : "Wie pan,tak naprawdę to my nie szukamy nowego pracownika,tylko szef chce sprawdzić,jak ci z kadr działają". Myślałem,że mnie cholera weźmie,jak to usłyszałem.
Andrzej mimo woli uśmiechnął się. Domyślał się,że Bartek na poczekaniu to wymyślił,ale docenił jego gest. Podniósł szklankę i ironicznie wzniósł toast:
- Za działy HR działające w naszym pięknym kraju.
- Ha,dobre,wypiję za to. Do dna. - odparł na to Bartek i oboje zabrali się za napój. Odstawili puste szklanki i od razu ponownie je napełnili. Po chwili milczenia Andrzej odezwał się:
- Wiesz,mam powoli dość.
- Czego - zapytał Bartek.
- Wszystkiego: szukania pracy,tych wszystkich spotkań,dzwonienia,składania dokumentów i takich tam. I tak pewnie nikt mnie nie zatrudni.
- Nie mów tak,nie wolno. - Bartek wyprostował się na krześle i pochylił nad stolkiem. - Musisz próbować dalej,bo inaczej nic nie znajdziesz.
Andrzej pokiwał głową,pociągnął ze szklanki łyk piwa i odparł:
- Wiem, że trzeba się starać,że nie wolno się poddawać, ale... ile tak można? - Wypił znowu trochę i kontynuował: - Dziś to była kolejna rozmowa i znowu nikt nie zadzwoni. Ani razu w tym miesiącu nikt nie zaprosił mnie na drugą,czyli nie dali mi szansy. Wysłałem chyba ze sto aplikacji i co? Nikt mnie po prostu nie chce.
- No,co ty,stary? - próbował go pocieszyć przyjaciel. - Gadasz tak,
- No,to twoje zdrowie chłopie. Żebyśmy następnym razem opijali twoją nową pracę.
- Oby - odparł Andrzej i wypił spory łyk. Postawił szklankę na stole,nie wypuszczając jej z dłoni. Bartek chwilę przyglądał się mu i zapytał:
- I jak,lepiej ci?
Andrzej podniósł na niego wzrok. Nie od razu odpowiedział:
- Trochę. Po prostu jestem zdołowany tym wszystkim.
- Wiem,wkurzające to było. - Bartek wypił kolejny łyk piwa i usadowił się wygodniej na krześle. Andrzej też się napił,trzymał długo szklankę przy ustach,a gdy postawił ja na stole,była w połowie pusta. Oparł się łokciem o stół i podparł ręką głowę.
- Dobiło mnie to dzisiaj - powiedział. - Nie wiem,po co oni mnie w ogóle zapraszają na te rozmowy. Chyba tylko udają,że kogoś potrzebują.
- Też mam takie wrażenie. Jak byłem kiedyś na jakiejś rozmowie,to jeszcze zanim coś zdążyłem powiedzieć,to koleś do mnie gada : "Wie pan,tak naprawdę to my nie szukamy nowego pracownika,tylko szef chce sprawdzić,jak ci z kadr działają". Myślałem,że mnie cholera weźmie,jak to usłyszałem.
Andrzej mimo woli uśmiechnął się. Domyślał się,że Bartek na poczekaniu to wymyślił,ale docenił jego gest. Podniósł szklankę i ironicznie wzniósł toast:
- Za działy HR działające w naszym pięknym kraju.
- Ha,dobre,wypiję za to. Do dna. - odparł na to Bartek i oboje zabrali się za napój. Odstawili puste szklanki i od razu ponownie je napełnili. Po chwili milczenia Andrzej odezwał się:
- Wiesz,mam powoli dość.
- Czego - zapytał Bartek.
- Wszystkiego: szukania pracy,tych wszystkich spotkań,dzwonienia,składania dokumentów i takich tam. I tak pewnie nikt mnie nie zatrudni.
- Nie mów tak,nie wolno. - Bartek wyprostował się na krześle i pochylił nad stolkiem. - Musisz próbować dalej,bo inaczej nic nie znajdziesz.
Andrzej pokiwał głową,pociągnął ze szklanki łyk piwa i odparł:
- Wiem, że trzeba się starać,że nie wolno się poddawać, ale... ile tak można? - Wypił znowu trochę i kontynuował: - Dziś to była kolejna rozmowa i znowu nikt nie zadzwoni. Ani razu w tym miesiącu nikt nie zaprosił mnie na drugą,czyli nie dali mi szansy. Wysłałem chyba ze sto aplikacji i co? Nikt mnie po prostu nie chce.
- No,co ty,stary? - próbował go pocieszyć przyjaciel. - Gadasz tak,
szulcu173, 18.08.2009
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







