Pozwólmy życiu żyć. cz.1
ł się żaden dźwięk. Dziecięca armia była coraz bliżej. Czuła ich lodowate oddechy na swojej skórze. Tysiące małych, sinych paluszków wyciągnęło się w jej stronę. Czuła, że jeżeli jej dotknął wydarzy się coś strasznego. Jedna z małych rączek znajdowała się zaledwie milimetr od jej ciała. Niemowlę dotknęło jej brzucha. Otaczająca ją dotąd, niby szklany klosz, cisza, pękła. Usłyszała tysiące głosów: Zabiłaś mnie! Zabiłaś go! Zabiłaś mnie! Zabiłaś go! Krzyki stawały się coraz głośniejsze, coraz bardziej wibrowały jej w głowie, wwiercały się w jej czaszkę, rozdzierały duszę. Morderczyni!
Obudziła się zlana potem.
Obudziła się zlana potem.
LenaMagda, 03.11.2009
Strony: 1 2
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







