opowiadanie

Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa - Rozdział IV (Cz.VI)



Opowieści z Przeklętej Doliny:

Ucięta Mowa


Rozdział IV

- Przepraszam - powiedziała tylko ledwo słyszalnym, wystraszonym głosem. - Nic nie zrobiłam.
Detektywowi zrobiło się jej żal. Skarcił sam siebie w duchu i powiedział już nieco łagodniejszym głosem:
- Nic się nie stało. Wystraszyłem Cię. Chciałem się tylko dowiedzieć gdzie jest Lady.
Zwolnił uścisk i dziewczyna odetchnęła z ulgą. Nadal nie miała odwagi podnieść na niego wzroku. Była od niego niższa, więc musiał patrzeć na nią z góry i wyraźnie widział jej pełne, unoszące się szybko piersi. Starał się odegnać od siebie sprośne myśli, ale nie potrafił oderwać wzroku od atrybutów kobiecości młodej dziewczyny.
- Pani jest w ogrodzie, ale prosiła, żeby jej nie przeszkadzać.
- Nie bój się. Wezmę odpowiedzialność na siebie - pogłaskał ją lekko po buzi. Dziewczyna przycisnęła swoją dłonią jego rękę do policzka.
- Dziękuję ? wyszeptała.
John chciał coś jeszcze powiedzieć, ale nagle puściła go i uciekła do drugiego pokoju. Mothman przez chwilę zastanawiał się nad jej zachowaniem, po czym przemierzył kilka korytarzy i wyszedł na balkon jednego z pokoi.
Schody prowadziły do ogrodu, który na oko mógł mieć kilka hektarów wielkości. Mothmanowi zdawało się, że w oddali widzi postać leżącą na trawie. Kształtem przypominała człowieka. Wolno zszedł po schodach i zagłębił się w krzaki i las, przetykany gdzieniegdzie polankami. Roślinność i drzewa miejscami tylko przepuszczały blade promienie słońca. Nie wyobrażał sobie ile potrzeba rąk ludzkich do zagospodarowania takiej połaci terenu.

Minęło kilkanaście minut nim wreszcie dotarł do leżącej pod jabłonią kobiety. Podniosła na niego wzrok, odrywając wzrok od czytanej książki. Zamknęła ją, gdy tylko zobaczyła, kto przed nią stoi, i wyciągnęła do niego rękę. Widziała jego groźne spojrzenie i zacięte wargi, ale nic nie powiedziała. Nadal trzymała tylko wyciągniętą przed siebie rękę. Ale jej oczy wyrażały miłość i błaganie, którym nie mógł się oprzeć.
- Dowiedziałeś się czegoś? - Zapytała kusząco miękkim głosem. Detektyw nie odpowiedział. Chwycił ją za rękę i usiadł koło niej na trawie. Wyraz jego twarzy się nie zmienił.
- Tak myślałam. Bałam się tego. Minie sporo czasu zanim Strażnicy przyzwyczają się do ciebie i zaczną z nami współpracować.
- Tak - odpowiedział niby od niechcenia.
Chciał sprawdzić jej reakcję. Nie pomyl

KonradStaszewski, 10.01.2008
Strony: 1 2 3
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego tekstu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka





 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos