Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa - Rozdział IV (Cz.VII)
Opowieści z Przeklętej Doliny:
Ucięta Mowa
Rozdział IV
Przeszli przez pokój. Ledwo weszli do niego, pokojówka zamknęła drzwi balkonowe. Garderobiany odebrał od Mothmana wierzchni strój urzędowy - był tak mokry, że krople lały się po parkiecie i zaniósł do garderoby.
Detektyw miał okazję bliżej przyjrzeć się swojej posiadłości. Kobieta prowadziła go po różnych korytarzach, pokojach. Oglądał sprzęt i pracujących w domostwie ludzi.
- Z czego utrzymujemy ten dom?
- Hrabia nam pomaga - odpowiedziała. Szli po schodach prowadzących na drugie piętro. Mothman nawet nie wiedział, że jest drugie piętro. Musiały to być prywatne pokoje Cagliostra i chyba nie mniej tajemnicze niż on sam. Lady M. zapaliła świeczniki stojące w korytarzu, żeby nie potknęli się o stopnie. - To chyba jedyne miejsca nieoświetlane w tym domu.
- Dlaczego?
- Hrabia nie zgodził się podłączać elektryczności. Nie wiem, czemu. Często w nocy słyszałam jak chodzi po piętrze. Kiedyś nawet zakradłam się zobaczyć, co robi, ale drzwi były zamknięte od środka. W każdym razie nie widziałam nawet iskry, a co dopiero światła. Jakby wszystko robił po ciemku. Gdyby teraz był w domu to nie miałabym odwagi nawet oddychać w tych zakamarkach domu, ale teraz go nie ma i możemy śmiało rozmawiać.
- Hrabia ma bardzo dużo tajemnic - zastanawiał się Mothman. - Może nawet za dużo.
- Dużo się zmieniło odkąd wyjechałeś.
- Wyjechałem? Cały czas mam wrażenie, że mylicie mnie z kimś innym. Ja nie mieszkam w dolinie, przyjechałem tylko, dlatego, że listonoszowi pomyliły się listy. Ty wysłałaś do mnie przesyłkę i od początku mnie okłamujesz, tak samo Cagliostro. I lepiej powiedz mi, o co tu chodzi.
- Dobrze.
Lady M. odwróciła się na szczycie schodów i spojrzała mu prosto w oczy. Stali przed drzwiami, które prowadziły do pokojów hrabiego.
- To ja wysłałam list i książkę. Twoja matka urodziła się w Dolinie. To jej dom. Zapisała go w spadku mnie, ale pod warunkiem, że cię odnajdę i za ciebie wyjdę. Cagliostro miał być gwarantem małżeństwa. Ślub odbył się kilka lat temu. Potem wyjechałeś i ślad po tobie zaginął. Zabrałeś ze sobą Nikki i zostałam sama. Postanowiłam cię odnaleźć i wiedziałam, że jesteś detektywem. Najlepszym pretekstem mogła być tylko sprawa, która by cię zainteresowała. Lata czekałam aż coś się wydarzy w dolinie i się doczekałam. Teraz już wiesz wszystko.
Patrzyła na niego i
KonradStaszewski, 10.01.2008
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







